Wszystko układało się pomyślnie. Oczywiście cały świat już obiegła wieść o moim związku z Harrym. W mediach wrzało , ale też nie tylko z tego powodu. Nie wiadomo jak ( pewnie od pracowników szpitala) dowiedzieli się o próbie samobójczej Eleanor. Dziewczyna jakoś się uporała z napięciem wokół niej no,ale cóż dalej jest w miarę ciężko. Najgorsze w tym jest to,że chłopcy we wtorek lecą aż na dwa tygodnie do Australii. Wrócą już po pierwszym tygodniu wakacji. O tak został ostatni tydzień szkoły , na samą myśl o beztroskich dwóch miesiącach uśmiechnęłam się sama do siebie. Tyle czasu dla Harrego. Spojrzałam na zegarek już 16:00 , a jutro ponownie poniedziałek. W tym tygodniu prawie wcale nie mamy żadnych lekcji , ze względu na ostatnie dni szkoły. Loczek nie mógł się dzisiaj ze mną spotkać , bo mają z chłopakami jakiś występ w wieczornym show w telewizji. Siedziałam więc i z nudy postanowiłam włączyć laptopa. Na facebook'u znowu chyba z kilka tysięcy zaproszeń. Żadnych nie akceptowałam dlatego też włączyłam opcję subskrybcji w moim profilu - specjalnie dla fanek chłopców. Zobaczyłam,że Maddie jest online i postanowiłam do niej clicknąć.
" Siema Mads xx :) Robisz dzisiaj coś ciekawego ? "
" Hej , właściwie to nic. Masz ochotę gdzieś wyjść ? "
" Zarządzam McDonalda."
" Wiesz,że jestem na diecie ciottttooo ! "
" W takim razie nie skusisz się na pysznego McChickena z colą i frytkami ? "
" Kurwa nienawidzę cię , będę po ciebie za pół godziny "
Offline.
Wiedziałam. Zawsze mogę na nią liczyć. Postanowiłam więc pójść się trochę ogarnąć. Związałam włosy w kucyka , zostawiłam jedynie grzywkę i pasmo włosów z boku. Pomalowałam się delikatnie , założyłam białą bokserkę , czarne jeansowe shorty z ćwiekami i różowe neonowe vansy. Pogoda ostatnio dopisywała jak nigdy. Nad Londynem świeciło piękne słoneczko. Powiedziałam rodzicom , gdzie idę i wyszłam na ganek żeby poczekać sobie na Mad. Po chwili zjawiła się i ona.
- Siema - rzuciła - Idziemy ? Bo jestem strasznie głodna.
- A Twoja dieta ? - zaśmiałam się
- Popsułaś ją pół godziny temu - uśmiechnęła się i pociągnęła mnie za nadgarstek
Poszłyśmy na metro. Szczerze już dawno nie poruszałam się komunikacją miejską. Harry non stop mnie woził. Cieszyłam się na jazdę metrem jak małe dziecko. Po około 20 minutowej podróży metrem i na pieszo - znalazłyśmy się na miejscu. W siedzibie Mc obok London Eye. Po chwili siedziałyśmy już z naszymi zestawami przy stolikach i gadałyśmy. Nie minęło może 5 minut , a my z brzuchami wywalonymi do góry siedziałyśmy na kanapach. Kiedy zaczęły do nas podchodzić fanki chłopaków , postanowiłyśmy się ulotnić. Poszłyśmy się przejść po mieście. Pojechałyśmy jeszcze na Oxford Street i kupiłyśmy pare rzeczy w Primarku i TopShop'ie. Zadowolone z zakupów około 21:00 doszłyśmy do mojego domu. Mads zadzwoniła do swoich rodziców,że zostanie u mnie na noc. Mama przyniosła nam jeszcze jakąś skromną kolację , a my zamiast korzystać z tego,że możemy przegadać pół nocy - poszłyśmy spać około 23.
* RANEK *
Obudziłam się jako pierwsza. Na początek poszłam umyć zęby i opłukać twarz a następnie postanowiłam sprawdzić telefon. Oczywiście chyba ze sto połączeń od Harrego i jeszcze 10 smsów też od niego. Wczoraj zapomniałam zabrać ze sobą komórki na zakupy. Odczytałam wszystkie wiadomości , które mniej więcej brzmiały tak :
" Hej kocie xx Jak tam ci mija dzień ? Kocham Cię. "
" Zapomniałem napisać,że jesteś piękna "
" Co dzisiaj robisz ? "
" Odezwij się wreszcie , siedzę u charakteryzatorki , straszne nudy ! Tęsknię xx "
" Zobaczymy się jutro?"
" Masz w poniedziałek ciężkie lekcje? Zobaczymy się ? Błagam "
" Odpiszesz mi wreszcie ? Coś się stało ? Kocham Cię xx"
" Dzwoniłem chyba milion razy , pisze non stop a ty nic. Masz mnie dość ?"
" Zaraz wchodzimy na antenę , co robisz ? "
" Uznałem,że musi być parzysta liczba sms'ów. Kocham Cię i życzę miłej nocy mam nadzieję,że nie jesteś zła za ten mini komórkowy spam. xx :) "
" Głuptas" - pomyślałam i uśmiechnęłam się sama do siebie. Wybrałam więc jego numer. Po jakiś 5 sygnałach usłyszałam jego cudny , zachrypnięty i zaspany głos.
- O nareszcie - ożywił się
- Przepraszam kocie , ale wczoraj nie wzięłam telefonu z domu ,a wyszłam z Mads
- Kotem to jesteś tylko i wyłącznie ty . Ja tutaj umierałem z tęsknoty no
- Tak , wiem . Ja też. Widzimy się dzisiaj , nie?
- Pewnie , o której możesz ?
- Jakoś 18 Ci pasuje ?
-Będę po Ciebie
- W takim razie super , a gdzie idziemy ?
- Do mnie , a właśnie....mogłabyś zostać na noc ?
- Emm....no nie wiem Harry
- Nie proszę , nie zrozum mnie źle. Nie chcę wyjść na jakiegoś palanta. Po prostu za chwilę wyjeżdżam , a bardzo chciałbym być z Tobą . Zwyczajnie być przy Tobie cały czas.
- Pogadam z rodzicami....ja już kończę , bo muszę się naszykować do szkoły. Kocham Cię
- Ja Ciebie mocniej.
Wysłaliśmy sobie jeszcze buziaczki przez telefon. Kiedy odłożyłam telefon zobaczyłam Maddie ze sztucznym słodziutkim uśmieszkiem.
- Boże jacy wy słodcy....normalnie rzygam tęczą - i w tym momencie udała odruch wymiotny
- Morda ! - walnęłam ją poduszką w twarz , a więc rozpętałam wojnę.
Biłyśmy się chyba z dziesięć minut , dopóki na śniadanie nie zawołała nas moja mama. Zeszłyśmy zjeść , wróciłyśmy na górę i każda z nas zaczęła się ogarniać. Wyprostowałam włosy tak,że teraz sięgały mi do pępka ( kiedy są naturalnie pofalowane sięgają mniej więcej do końca żeber ) . Założyłam miętowe , obcisłe rurki 7/8 , do "środka" spodni włożyłam białą koronkową koszulkę z czarnym kołnierzykiem a pod nią stanik w kolorze nude. Do tego założyłam czarne vansy. Zrobiłam kreski eye-linerem , maznęłam policzki różem i byłam gotowa. Maddie założyła białe rurki , czerwone conversy i biały t-shirt z napisem " Supreme" . Spokojnie zdążyłyśmy na lekcję ( właściwie to tylko siedziałyśmy w klasie i na każdych zajęciach był tzw. " czas dla bliźniego " ) , które w poniedziałki zwykle zaczynają się o 10:30. Po szkole każda z nas pojechała do siebie do domu. Na samo wejście poczułam cudowny zapach pizzy mojego taty.
- Mniam - weszłam do kuchni i cmoknęłam go w policzek
- Cześć córciu , cześć. Usiądź już , bo gotowe. Żoneczko , synuś OBIADEK ! - zawołał uradowany tatusiek
Po chwili przy stole zebrała się cała nasza rodzina. Ze smakiem zajadaliśmy się wyrobem głowy naszej rodziny. Postanowiłam zacząć rozmowę na temat mojej nocy u Harrego.
- Słuchajcie - powiedziałam niepewnie - Chciałabym was o coś prosić.
- No w takim razie słuchamy - uśmiechnęła się mama.
- No bo...Harry zaprosił mnie dzisiaj na noc. On jutro już wyjeżdża i...
- Absolutnie nie - przerwał mi stanowczo tata
- No , ale tato nawet nie pozwoliłeś mi dokończyć.
- Nie będziesz w tym wieku nocować u chłopaków.
- Kochanie , spokojnie. Daj jej skończyć - jak zwykle rodzicielka starała się załagodzić gniew ojca
- Nie będziemy sami , będą jeszcze chłopaki z zespołu i pewnie ich dziewczyny też. Będziemy siedzieć i oglądać jakieś filmy czy coś.
- Teraz tak to się nazywa - zaśmiał się brat za co dostał ode mnie dość mocnego kopniaka pod stołem. Od razu uśmiech zszedł mu z twarzy.
- Przemyślimy to - powiedziała mama , łapiąc tatę za rękę i spoglądając na niego wymownie.
Po zakończonym posiłku , poszłam do swojego pokoju spakować się tak w razie co na noc do Hazzy. Była już godzina 16:00. Mniej więcej pół godziny później rodzice zawołali mnie na dół.
- Kochanie pogadaliśmy sobie z tatą na ten temat , no zgadzamy się. Prawda ? - mama spojrzała na ojca.
- Tak , zgadzamy się. Przecież my też byliśmy w Twoim wieku , też byśmy za sobą tęsknili i chcieli spędzić te ostatnie chwile przed rozłąką - razem.
- Jesteście najlepsi ! Kocham was ! - rzuciłam się rodzicom na szyje i ucałowałam uradowana każdego z osobna.
Zielonooki zjawił się punktualnie . Oczywiście jak zawsze wszedł i przywitał się z moimi rodzicami. Później poszedł na górę , gdzie zabrał moje rzeczy po czym zniósł je do samochodu żegnając się z rodzicami.
- No to pa córciu , nie rób głupstw tylko - boże jak tata to przeżywał
- Pa - pożegnałam się z każdym z nich i poszłam do samochodu. Kiedy rodzice wreszcie zniknęli z pola widzenia , mogłam spokojnie przywitać się z Harrym. Nie musiałam się za bardzo starać , bo to on pierwszy czule mnie pocałował.
- Tęskniłem kocie. Nawet nie wiesz jak się cieszę na to,że będziesz u nas spać ! Chłopcy też szaleją z radości .
- Eleanor i Danielle będą ?
- Nie , El jest teraz u swoich rodziców , a Danielle poleciała do USA na jakiś kurs taneczny.
- Będę się dziwnie czuła jako jedyna dziewczyna - spojrzałam na chłopaka
- Spoko , masz jeszcze Louisa. -
Zaśmialiśmy się oboje. Chłopcy mieszkali na drugim końcu miasta więc zanim dojechaliśmy była już 19:00. W środku przywitałam się z każdym i na wejście ustaliliśmy,że jako pierwsze oglądamy jakiś horror a później Love Actually żeby rozluźnić atmosferę. Sam wieczór zapowiadał się wspaniale , a jeszcze perspektywa zasypiania w objęciach Harrego - ulepszała go niesamowicie.
________________________________________________________________________________
Trochę długi wyszedł i nie jestem za bardzo zadowolona , ale no cóż. Komentujcie proszę xx
Łączna liczba wyświetleń
poniedziałek, 25 czerwca 2012
sobota, 16 czerwca 2012
Rozdział IV - " Mimo wszystko "
Chłopcy odwieźli mnie do domu . Przytulając się do Louis'a szepnęłam mu do ucha,że da radę. Później pożegnałam się z resztą , Harremu dałam buziaka i weszłam do środka. Było ciemno i cicho. Spojrzałam na zegarek , 4 nad ranem. Zostały mi mniej więcej 4 godziny snu , bo muszę wstać o 8:00 żeby się naszykować. Wzięłam szybki prysznic , zmyłam makijaż i walnęłam się do łóżka. Zaśnięcie nie sprawiało mi żadnych problemów. Byłam wykończona. Nagle ze snu wybudził mnie telefon. Nie sprawdzając kto dzwoni - odebrałam.
- Tak ? - zapytałam zaspanym głosem
- Przepraszam ,że Cię budzę o tej godzinie - usłyszałam Harrego - Ale Eleanor jest w szpitalu a chyba tylko ty umiesz pocieszać Lou.
- Co się stało ? - od razu oprzytomniałam - I w jakim szpitalu ?
- Próbowała popełnić samobójstwo , w St.Thomas Hospital . Dasz radę przyjechać ? Naprawdę nie wiemy co robić - głoś Hazzy się łamał
- Będę jak najszybciej się da.
Wyskoczyłam z łóżka jak poparzona.Poszłam do łazienki , umyłam zęby i opryskałam twarz zimną wodą. Zarzuciłam na siebie jakąś szarą bluzę z napisem " I <3 London " z kapturem , pod to biały top i jeszcze czarne leginsy. Na nogi założyłam czarne conversy, zabrałam ze stołu torebkę i zamówiłam taksówkę. Była pod moim domem , w maksymalnie 10 minut. Szybko powiedziałam kierowcy gdzie ma się udać. Spojrzałam na zegarek w samochodzie , była 5. Spałam zaledwie godzinę. Po około 25 minutach byliśmy na miejscu. Zostawiłam facetowi odpowiednią kwotę i wbiegłam do szpitala. Pani na recepcji pokierowała mnie do sali 25. Wjechałam windą na 2 piętro i zobaczyłam chłopaków siedzących przed salą.
Harry kiedy mnie ujrzał , zerwał się z krzesełka i mocno mnie przytulił.
- Dziękuję,że przyjechałaś - wyszeptał mi do ucha
- Nie ma za co - uśmiechnęłam się delikatnie
- Właśnie,że jest. Nie wiem co byśmy bez ciebie zrobili. - pocałował mnie delikatnie.
Uśmiechnęłam się jedynie i podeszłam do załamanego Lou. Usiadłam obok niego.
- Trzymasz się jakoś ?
- To najgorszy dzień w moim życiu.
- Louis.
- Co ? - spojrzał na mnie , a z jego oczu leciały łzy
- Wszystko się ułoży.
- Jak to słyszę to..
- Masz ochotę mnie zabić, wiem. Ale co mogę Ci powiedzieć ? Mówię Ci to co myślę, gdybym czuła,że będzie źle to byłabym w stosunku do Ciebie szczera. Co z nią tak wgl ?
- Na razie są u niej jeszcze lekarze. Nie obudziła się jeszcze. Ledwo ją odratowali.
- Jak...jak to się stało ?
- Próbowała podciąć sobie żyły , na szczęście nieskutecznie. Zemdlała na widok krwi , a jej współlokatorka ją znalazła. Od razu wezwała pogotowie no i zadzwoniła po mnie. Kurwa , ja nie wiem co mam zrobić. Jeżeli ona , jeżeli ona tego nie przeżyje to ja też nie.
- Louis , nawet nie waż się tak mówić !
- Ona zrobiła to przeze mnie.
- Bez przesady dobrze. Zrobiła to dlatego,że zrozumiała swój błąd i wystraszyła się. Zamiast obmyślić jakieś racjonalne rozwiązanie , chciała pójść na prościznę. Nie zrozum mnie źle , ale postąpiła bardzo głupio. Nie możesz się obwiniać za jej błędy. Rozumiesz to Louis ?
Chłopak jedynie uśmiechnął się blado i spojrzał w moją stronę.
- Kiedy tylko lekarze ci pozwolą , wejdź tam i pokaż jak bardzo ją kochasz. Mimo wszystko , Lou.
- Mimo wszystko. - przytulił mnie mocno.
Posiedzieliśmy jeszcze chwilę , po czym z sali El wyszli doktorzy.
- I co z nią ? - Tomlinson podbiegł do jednego z nich.
- Zdecydowanie lepiej. Nie zrobiła sobie zbyt dużej krzywdy. Założyliśmy jej kilka szwów i opatrunków , ale proszę się nie martwić. Wybudziła się już - w tym momencie lekarz spojrzał na nas wszystkich - Jeżeli państwo chcą możecie do niej wejść, ale nie na długo.
Wszyscy wstaliśmy z miejsc i weszliśmy do środka. Moim oczom ukazała się bardzo blada El , jej oczy zwróciły się ku nam i od razu wypełniły łzami. Louis podbiegł do jej łóżka i pocałował ją w czoło. Momentalnie zaczęła płakać i go przepraszać.
- Ciii...nie płacz , odpoczywaj sobie - uśmiechnął się niej - Nawet nie wiesz jak się o Ciebie bałem...Tak bardzo Cię kocham ! - spojrzał w jej zaszklone oczy.
- Ja już z nim skończyłam , naprawdę , przyrzekam Ci , przepraszam Cię - bardzo mocno płakała
- Nieważne , rozumiesz ? Zacznijmy wszystko od nowa dobrze ? - pogłaskał ją po policzku
- Wybaczasz mi ? Jesteś wspaniały . - uśmiechnęła się delikatnie.
- Wszystko dzięki niej - wskazał na mnie palcem - To ona kazała mi o Ciebie walczyć .
Eleanor spojrzała na mnie uśmiechnięta.
- Czy ty nie jesteś przypadkiem byłą dziewczyną...no wiesz kogo...?
- Tak , to ja. Jestem Lily.
- W takim razie Ciebie też przepraszam - uśmiechnęła się nieśmiało.
- Właściwie to powinnam Ci dziękować , Eleanor. Dzięki Tobie znalazłam prawdziwą miłość - spojrzałam na Harrego , który podszedł do mnie , objął w talii i pocałował w policzek.
Brunetka uśmiechnęła się , po czym znowu spojrzała na Louisa. Uznaliśmy wszyscy ,że zostawimy ich samych i wrócimy do domu. Była już 7, więc chłopcy zawieźli mnie do domu skąd zabrałam jedynie książki. Później pojechaliśmy do nich. Tam ogarnęłam się trochę , wzięłam prysznic , umyłam włosy i zęby ponownie. Pomalowałam się delikatnie , a do szkoły pojechałam w tych ciuchach , w których byłam w szpitalu. Na szczęście lekcje były dość luźne. Po powrocie do domu , " padłam na twarz". Tak , w tym momencie sen był moim najlepszym przyjacielem. Około 19:00 się obudziłam. Kurde przespałam mniej więcej 5 godzin. Poszłam pod prysznic , zmyłam makijaż i przebrałam się w piżamę. Odczytałam wiadomości z telefonu , jedna była od Harrego - dziękował mi za pomoc Louisowi i pisał,że mocno mnie kocha. Kolejna była od rodziców ,że będą około 20:00 . Spojrzałam na zegarek , " o to już za chwilę " pomyślałam i postanowiłam przygotować im kolację. Zrobiłam piramidę z kanapek i zaparzyłam herbatę. Chwilę później w domu zjawiła się rodzinka. Wszyscy roześmiani.
- Heeej jesteśmy kochanie - zawołała mama wchodząc - Kurcze chłopcy będziecie szczęśliwi ! Lils zrobiła nam kolację - uśmiechnęła się i cmoknęła mnie w policzek
- Kochana córcia , umieram z głodu - tata zrobił to samo
- Tęskniłem za Tobą - brat mocno mnie przytulił i również ucałował.
Kiedy się obróciłam wszyscy ze smakiem pałaszowali kolację.Później tata i Dav poszli oglądać mecz , a mama siedziała ze mną w kuchni.
- I jak tam się bawiłaś słońce ? - spojrzała na mnie
- Dużo się działo .
- Czekam. - mama uśmiechnęła się zachęcając mnie do mówienia.
Powiedziałam jej wszystko , o Harrym , Aronie i El , o szpitalu . Mama jedynie przytuliła mnie mocno i zapytała się czy jestem szczęśliwa. Odpowiedź była jasna " TAK" . Uśmiechnęła się , pogłaskała mnie po policzku i powiedziała,że spisałam się na medal pocieszając Lou i ratując jego związek. Po rozmowie z mamą ,udałam się do pokoju. Ogarnęłam się , wykąpałam i położyłam spać. Teraz tak wiele się zmieni, na lepsze oczywiście.
______________________________________________________________________________
Mam nadzieję,że się podoba. Ja tymczasem spadam do łóżka , z gorączką . Żegnam !
+ Jak tam Wasze oceny na koniec roku ?
++ Komentujcie i rozpowszechniajcie ten blog !
+++ Podawajcie nicki do TT , e-maile i adresy swoich blogów a będziecie informowani o nowych rozdziałach.
++++ Mój tt : @i_loveyouharry
- Tak ? - zapytałam zaspanym głosem
- Przepraszam ,że Cię budzę o tej godzinie - usłyszałam Harrego - Ale Eleanor jest w szpitalu a chyba tylko ty umiesz pocieszać Lou.
- Co się stało ? - od razu oprzytomniałam - I w jakim szpitalu ?
- Próbowała popełnić samobójstwo , w St.Thomas Hospital . Dasz radę przyjechać ? Naprawdę nie wiemy co robić - głoś Hazzy się łamał
- Będę jak najszybciej się da.
Wyskoczyłam z łóżka jak poparzona.Poszłam do łazienki , umyłam zęby i opryskałam twarz zimną wodą. Zarzuciłam na siebie jakąś szarą bluzę z napisem " I <3 London " z kapturem , pod to biały top i jeszcze czarne leginsy. Na nogi założyłam czarne conversy, zabrałam ze stołu torebkę i zamówiłam taksówkę. Była pod moim domem , w maksymalnie 10 minut. Szybko powiedziałam kierowcy gdzie ma się udać. Spojrzałam na zegarek w samochodzie , była 5. Spałam zaledwie godzinę. Po około 25 minutach byliśmy na miejscu. Zostawiłam facetowi odpowiednią kwotę i wbiegłam do szpitala. Pani na recepcji pokierowała mnie do sali 25. Wjechałam windą na 2 piętro i zobaczyłam chłopaków siedzących przed salą.
Harry kiedy mnie ujrzał , zerwał się z krzesełka i mocno mnie przytulił.
- Dziękuję,że przyjechałaś - wyszeptał mi do ucha
- Nie ma za co - uśmiechnęłam się delikatnie
- Właśnie,że jest. Nie wiem co byśmy bez ciebie zrobili. - pocałował mnie delikatnie.
Uśmiechnęłam się jedynie i podeszłam do załamanego Lou. Usiadłam obok niego.
- Trzymasz się jakoś ?
- To najgorszy dzień w moim życiu.
- Louis.
- Co ? - spojrzał na mnie , a z jego oczu leciały łzy
- Wszystko się ułoży.
- Jak to słyszę to..
- Masz ochotę mnie zabić, wiem. Ale co mogę Ci powiedzieć ? Mówię Ci to co myślę, gdybym czuła,że będzie źle to byłabym w stosunku do Ciebie szczera. Co z nią tak wgl ?
- Na razie są u niej jeszcze lekarze. Nie obudziła się jeszcze. Ledwo ją odratowali.
- Jak...jak to się stało ?
- Próbowała podciąć sobie żyły , na szczęście nieskutecznie. Zemdlała na widok krwi , a jej współlokatorka ją znalazła. Od razu wezwała pogotowie no i zadzwoniła po mnie. Kurwa , ja nie wiem co mam zrobić. Jeżeli ona , jeżeli ona tego nie przeżyje to ja też nie.
- Louis , nawet nie waż się tak mówić !
- Ona zrobiła to przeze mnie.
- Bez przesady dobrze. Zrobiła to dlatego,że zrozumiała swój błąd i wystraszyła się. Zamiast obmyślić jakieś racjonalne rozwiązanie , chciała pójść na prościznę. Nie zrozum mnie źle , ale postąpiła bardzo głupio. Nie możesz się obwiniać za jej błędy. Rozumiesz to Louis ?
Chłopak jedynie uśmiechnął się blado i spojrzał w moją stronę.
- Kiedy tylko lekarze ci pozwolą , wejdź tam i pokaż jak bardzo ją kochasz. Mimo wszystko , Lou.
- Mimo wszystko. - przytulił mnie mocno.
Posiedzieliśmy jeszcze chwilę , po czym z sali El wyszli doktorzy.
- I co z nią ? - Tomlinson podbiegł do jednego z nich.
- Zdecydowanie lepiej. Nie zrobiła sobie zbyt dużej krzywdy. Założyliśmy jej kilka szwów i opatrunków , ale proszę się nie martwić. Wybudziła się już - w tym momencie lekarz spojrzał na nas wszystkich - Jeżeli państwo chcą możecie do niej wejść, ale nie na długo.
Wszyscy wstaliśmy z miejsc i weszliśmy do środka. Moim oczom ukazała się bardzo blada El , jej oczy zwróciły się ku nam i od razu wypełniły łzami. Louis podbiegł do jej łóżka i pocałował ją w czoło. Momentalnie zaczęła płakać i go przepraszać.
- Ciii...nie płacz , odpoczywaj sobie - uśmiechnął się niej - Nawet nie wiesz jak się o Ciebie bałem...Tak bardzo Cię kocham ! - spojrzał w jej zaszklone oczy.
- Ja już z nim skończyłam , naprawdę , przyrzekam Ci , przepraszam Cię - bardzo mocno płakała
- Nieważne , rozumiesz ? Zacznijmy wszystko od nowa dobrze ? - pogłaskał ją po policzku
- Wybaczasz mi ? Jesteś wspaniały . - uśmiechnęła się delikatnie.
- Wszystko dzięki niej - wskazał na mnie palcem - To ona kazała mi o Ciebie walczyć .
Eleanor spojrzała na mnie uśmiechnięta.
- Czy ty nie jesteś przypadkiem byłą dziewczyną...no wiesz kogo...?
- Tak , to ja. Jestem Lily.
- W takim razie Ciebie też przepraszam - uśmiechnęła się nieśmiało.
- Właściwie to powinnam Ci dziękować , Eleanor. Dzięki Tobie znalazłam prawdziwą miłość - spojrzałam na Harrego , który podszedł do mnie , objął w talii i pocałował w policzek.
Brunetka uśmiechnęła się , po czym znowu spojrzała na Louisa. Uznaliśmy wszyscy ,że zostawimy ich samych i wrócimy do domu. Była już 7, więc chłopcy zawieźli mnie do domu skąd zabrałam jedynie książki. Później pojechaliśmy do nich. Tam ogarnęłam się trochę , wzięłam prysznic , umyłam włosy i zęby ponownie. Pomalowałam się delikatnie , a do szkoły pojechałam w tych ciuchach , w których byłam w szpitalu. Na szczęście lekcje były dość luźne. Po powrocie do domu , " padłam na twarz". Tak , w tym momencie sen był moim najlepszym przyjacielem. Około 19:00 się obudziłam. Kurde przespałam mniej więcej 5 godzin. Poszłam pod prysznic , zmyłam makijaż i przebrałam się w piżamę. Odczytałam wiadomości z telefonu , jedna była od Harrego - dziękował mi za pomoc Louisowi i pisał,że mocno mnie kocha. Kolejna była od rodziców ,że będą około 20:00 . Spojrzałam na zegarek , " o to już za chwilę " pomyślałam i postanowiłam przygotować im kolację. Zrobiłam piramidę z kanapek i zaparzyłam herbatę. Chwilę później w domu zjawiła się rodzinka. Wszyscy roześmiani.
- Heeej jesteśmy kochanie - zawołała mama wchodząc - Kurcze chłopcy będziecie szczęśliwi ! Lils zrobiła nam kolację - uśmiechnęła się i cmoknęła mnie w policzek
- Kochana córcia , umieram z głodu - tata zrobił to samo
- Tęskniłem za Tobą - brat mocno mnie przytulił i również ucałował.
Kiedy się obróciłam wszyscy ze smakiem pałaszowali kolację.Później tata i Dav poszli oglądać mecz , a mama siedziała ze mną w kuchni.
- I jak tam się bawiłaś słońce ? - spojrzała na mnie
- Dużo się działo .
- Czekam. - mama uśmiechnęła się zachęcając mnie do mówienia.
Powiedziałam jej wszystko , o Harrym , Aronie i El , o szpitalu . Mama jedynie przytuliła mnie mocno i zapytała się czy jestem szczęśliwa. Odpowiedź była jasna " TAK" . Uśmiechnęła się , pogłaskała mnie po policzku i powiedziała,że spisałam się na medal pocieszając Lou i ratując jego związek. Po rozmowie z mamą ,udałam się do pokoju. Ogarnęłam się , wykąpałam i położyłam spać. Teraz tak wiele się zmieni, na lepsze oczywiście.
______________________________________________________________________________
Mam nadzieję,że się podoba. Ja tymczasem spadam do łóżka , z gorączką . Żegnam !
+ Jak tam Wasze oceny na koniec roku ?
++ Komentujcie i rozpowszechniajcie ten blog !
+++ Podawajcie nicki do TT , e-maile i adresy swoich blogów a będziecie informowani o nowych rozdziałach.
++++ Mój tt : @i_loveyouharry
środa, 13 czerwca 2012
Rozdział III - "Chyba Cię kocham"
W niedzielny poranek obudziło mnie chrapanie przyjaciółki. Gwizdnęłam.Sprawdzony motyw oczywiście zadziałał i Mads przestała pochrząkiwać. Wstałam i ogarnęłam się trochę. Za bardzo nie chciało mi się dzisiaj szykować. Włączyłam laptopa , przejrzałam facebook'a i twittera , który o dziwo roił się od wiadomości. No tak , moje zdjęcia z Hazzą z London Eye trafiły już do internetu. Nic dziwnego wieści szybko się rozchodzą. Posądzano nas o romans....normalne. Poprzeglądałam jeszcze jakieś stronki i odpowiedziałam na najciekawsze wiadomości na tt. " Czy ty i Harry jesteście razem ? - Nie-" , "Ile masz lat?- 17- " Jesteś fanką One Direction ? - Tak , od zawsze nią byłam". Uśmiechnęłam się jeszcze na wspomnienie wczorajszego wieczoru. Wyłączyłam laptopa i wzięłam do ręki telefon. Moim oczom ukazało się nasze wspólne zdjęcie. Naprawdę było słodkie. Zobaczyłam też,że mam chyba z 10 połączeń nieodebranych od mamy i 1 wiadomość od Harrego .Postanowiłam szybko oddzwonić do rodzicielki.
- Mamo , przepraszam ,że nie odbierałam ale Maddie u nas spała i właśnie się obudziłam - usprawiedliwiłam się
- Martwiłam się o Ciebie , jak tam spotkanie z Harrym ?
- Słucham ? - zdziwiłam się,że mama o tym wie
- Widziałam rano w kiosku jakąś gazetę i wasze wspólne zdjęcie. - odpowiedziała spokojnie
- Te pismaki. Po prostu się spotkaliśmy , jak dwójka znajomych -
- No dobrze , dobrze. A i jeszcze coś. Nie wrócimy dzisiaj do domu. Tata wygrał w jakiejś loterii hotelowej następną noc dla naszej trójki. Więc będziemy jakoś jutro popołudniu. Mogłabyś proszę usprawiedliwić jutro w szkole Davida ?
- Pewnie. Jak tam Wam się podoba ?
- Hotel jest świetny ! A ilu tutaj młodych chłopców , ale przecież ty masz Harrego - zaśmiała się
- Mamo proszę Cię bez takich - odpowiedziałam lekko wkurzona
- Bez spiny - rzuciła
- Bez czego ? Skąd ty znasz takie słowa ? - spytałam zdziwiona
- David mnie nauczył ! Dobrze kochanie ja już muszę kończyć , bo jedziemy na pole golfowe z nowymi znajomymi. Miłej niedzieli , a no i pozdrów Maddie.
- Pa , bawcie się dobrze. - rozłączyłam się
Zdecydowanie nie żałowałam,że z nimi nie pojechałam. Tutaj czekało mnie wiele ciekawszych rzeczy , a to ,że moja mama zaczyna mówić slangiem przyprawiało mnie o jeszcze większe dreszcze. Postanowiłam odczytać wiadomość od Hazzy.
" Cześć piękna , jak się spało ? Nie przestrasz się jak zobaczysz niektóre pismaki czy też stronki w necie . Wczoraj zrobili nam parę zdjęć i już spekulują,że mamy romans. A tak przy okazji mam dla Ciebie propozycję nie do odrzucenia. Chciałabyś może dzisiaj wyjść do klubu ze mną i chłopakami ? Wreszcie byś ich poznała. "
Miałam poznać resztę ? A jak wezmą mnie za jakaś brzydką , napaloną fankę ? Kurde....sama nie wiem co mam teraz zrobić . Zdecydowałam się,że zaryzykuję się i przystanę na propozycję Hazzy. Jutro i tak miałam bardzo luźny dzień w szkole . Na 10:30 i tylko 3 h lekcji. Niedługo koniec roku szkolnego i nauczyciele nie przywiązują wagi do tego co robimy na lekcjach. Dlatego też mogłam się wybrać do klubu z chłopakami.
" Już widziałam , nawet odpisałam paru fankom,że nie jesteśmy parą. A co do wyjścia...brzmi świetnie. Będziesz po mnie o 18:00 ? "
Za chwilę otrzymałam sms'a jak to bardzo się cieszy,że się zgodziłam i,że będzie punktualnie. Musiałam więc obudzić Maddie , bo była już 12:00 a musiałam się ogarnąć i jeszcze coś zjeść. Kiedy wreszcie udało mi się ją dobudzić , zrobiłam jej obiado-śniadanie i powiedziałam o planach na wieczór.
- Brzmi fajnie. - rzuciła
- No mam nadzieję, bo idziesz z nami . - uśmiechnęłam się do zaskoczonej przyjaciółki
- Nie chcę wam przeszkadzać , zresztą on mnie nie zaprosił tylko ciebie - rzuciła zakłopotana
- Bez siostry się nie ruszam. - popatrzyłam na nią
- W takim razie...zgoda - na jej twarzy pojawił się wielki uśmiech - Ale musisz mi pożyczyć jakąś kieckę !
- Nie wiem czy pamiętasz , ale kiedyś zostawiłaś u mnie tą krótką czarną sukienkę z odkrytymi plecami !
- Będzie idealna. Buty mam w torbie z rzeczami.
- Brałaś do mnie na nockę szpilki ?
- Pomyślałam,że mogą się przydać. No i miałam rację - wzruszyła ramionami
Po skończonym posiłku poszłyśmy na górę się szykować. Postawiłam na delikatne fale , makijaż podobny do tego z wczorajszego spotkania z Harrym oraz białą koronkową sukienkę , a do tego szpilki na platformie koloru nude. Maddie ubrała swoją czarną sukienkę , a do tego czerwone szpilki na koturnie. Pomalowała się bardzo delikatnie , tak jak zawsze. Chłopak zjawił się punktualnie.
- Cześć , pięknie wyglądasz - cmoknął mnie w policzek na powitanie
- Ty też niczego sobie - zmierzyłam go wzrokiem i uśmiechnęłam się. Miał na sobie białą koszulkę z dekoltem w serek , czarne rurki i czerwone vansy.
- Gotowa ? - zapytał
- Tak - w tym momencie ściszyłam głos - Czy to nie będzie problem jeżeli weźmiemy ze sobą Maddie ?
- Nie no coś ty żaden ! - uśmiechnął się - Maddie ! ZŁAŹ ! - krzyknął
Po chwili na dole pojawiła się moja przyjaciółka. Wszyscy razem udaliśmy się do samochodu. Pół godziny później podjechaliśmy pod kamienicę w prestiżowej części Londynu. Budynek prezentował się wspaniale.
Harry zaprowadził nas do mieszkania 512. Otworzył śnieżno-białe drzwi ze złotym numerkiem u góry. Naszym oczom ukazał się luksusowo urządzony apartament.
- Pięknie tutaj - powiedziałam
- Sieeeeeeeeeeeeeeeeema ! - zza drzwi wychylił się Louis . - Jestem Lou.
- Lily - uśmiechnęłam się i podałam mu rękę
- Ta Lily , o której Loczek od dwóch dni tyle gada. Miał rację jesteś piękna . - uśmiechnął się marchewkowy chłopak
- Zamknij się stary - rzucił cały czerwony Hazz
Zaśmiałam się jedynie i również cała zaczerwieniłam
- A to moja przyjaciółka Maddie - wskazałam na dziewczynę , z którą po chwili przywitał się Lou
- CHŁOPAKI ! PRZYSZŁA DZIEWCZYNA HARREGO ! - wrzasnął brunet
Po chwili przed nami stała pozostała część chłopaków. Liam uśmiechał się przyjaźnie , Zayn mierzył nas wzrokiem a Niall'owi uroczo cieszyła się buzia.
- Witajcie , miło mi Was poznać - pierwszy odezwał się "Daddy" , na przywitanie pocałował nas w ręce.
- Nam również - powiedziałam za obie i uśmiechnęłam się - Jestem Lily i...nie jestem dziewczyną Harrego - zaśmiałam się i spojrzałam na Loczka , przyglądał mi się bacznie z uśmiechem na twarzy
- Jestem Maddie - rzuciła przyjaciółka i wyszczerzyła zęby
Później przedstawiła nam się reszta. Chłopcy wydawali się naprawdę świetni. Ustaliliśmy,że wybierzemy się do Squad Club. Około godziny 20:00 byliśmy na miejscu. Wpuszczono nas oczywiście bez kolejki i zaprowadzono do przedziału VIP. Zajęliśmy stolik z kanapami i zamówiliśmy drinki. Nikt nie pytał się mnie i Maddie o dowody. " Boją się " pomyślałam i mimowolnie na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Siedzieliśmy tak trochę i gadaliśmy . Opowiedziałam chłopakom w jakich okolicznościach poznaliśmy się z Hazzą , ale wydawali się znać tę historię od podszewki. W końcu Zayn uświadomił mnie,że chłopak wiele razy im o tym opowiadał. Wszyscy się zaśmiali , wszyscy z wyjątkiem mnie i Harrego. Później powiedziałam im o Aronie. Oni byli z rodzaju tych ludzi ,którym ufa się od początku. Jakby to powiedzieć ....roztaczali wokół siebie dobrą aurę. W pewnym momencie z głośników zaczęła lecieć piosenka Rihanny " Where Have u Been " . Ruszyliśmy w siódemkę na parkiet. Każdy z nas świetnie się bawił. Ja oczywiście tańczyłam z zielonookim. Maddie non stop kręciła się gdzieś z Niallem. Tak , on od zawsze był jej ulubionym członkiem 1D. Po kilku piosenkach puścili coś wolnego. Dosłownie w przeciągu sekundy wszyscy wokół nas przytulali się do siebie. Louis , Zayn , Liam , Niall i Maddie poszli odpocząć i się czegoś napić. Tylko ja i Harry zostaliśmy.
- Masz może ochotę zatańczyć ? - spytał nieśmiało
- Pewnie,że mam - uśmiechnęłam się do niego
Złapał mnie w talii i przyciągnął do siebie , a ja wtuliłam się niego. Tak cudownie pachniał. Bujaliśmy się rytm piosenki...( co najzabawniejsze ) chłopaków - More Than This. Ona zawsze należała do moich ulubionych.
- Jesteś cudowna - szepnął mi do ucha Harry - Może weźmiesz mnie za idiotę , ale muszę ci coś powiedzieć. Wtedy w parku , kiedy pierwszy raz Cię ujrzałem coś do Ciebie poczułem. Nigdy nie wierzyłem w miłość od pierwszego wejrzenia , a ty to przekonanie zmieniłaś. Do żadnej dziewczyny nie odczuwałem nic podobnego. Sam nie wiem co się ze mną dzieje , nie mogę spać , a jak myślę to tylko o Tobie. Pewnie weźmiesz mnie za idiotę , bo przecież ledwo co rozstałaś się z chłopakiem . Ale chciałbym żebyś wiedziała,że chyba no ten....chyba Cię kocham.
W tym momencie nastała między nami cisza. " Chyba Cię kocham " brzęczało mi po całej głowie. Moje ciało ogarnęła fala ciepła i szczęścia.
- Zbłaźniłem się - burknął Harry i już chciał się ode mnie odsunąć kiedy przyciągnęłam go do siebie i pocałowałam. Był zszokowany , ale już po chwili odwzajemnił pocałunek. Całowaliśmy się tak namiętnie i zachłannie a jednocześnie czule,że nawet nie zauważyliśmy kiedy skończyła się piosenka.
- Dziękuję - wyszeptałam
- Za co ? - spojrzał się na mnie
- Za to,że wreszcie wiem co to prawdziwa miłość - spojrzałam się w jego oczy i cmoknęłam jego nosek z uśmiechem.
Wróciliśmy do stolika. Chłopaki i Maddie uśmiechali się do nas. Widocznie widzieli....trudno było nie zauważyć tej sceny na środku parkietu. Siedzieliśmy sobie wszyscy razem, śmialiśmy się i wygłupialiśmy. Już mieliśmy wychodzić kiedy nagle spostrzegłam w oddali znajomą mi postać...tak to był Aron , a co lepsze był ze swoją nową dziewczyną i to nie byle jaką dziewczyną. Za rękę trzymał nikogo innego jak Eleanor Calder. Czekaj , czekaj ale Louis nic nie wspominał żeby się rozstawali. Na razie tylko ja ich zauważyłam , ale po chwili wszyscy zwrócili się w stronę mojego wzroku. Momentalnie z twarzy Louisa znikł uśmiech. Wstał gwałtownie i pobiegł w stronę "swojej" dziewczyny. Dalsze sytuacje potoczyły się zbyt szybko. Aron dostał w pysk , należało mu się . Gorzej,że Lou też od niego oberwał . El stała i płakała. Tomlinson wybiegł z klubu , a my wszyscy za nim. Kazałam chłopakom i Maddie wracać do samochodu i powiedziałam,że chyba ja najlepiej wiem co on czuje. Biegłam za nim , aż w końcu po moich nawoływaniach się zatrzymał.
- Lou ! Proszę Cię - stanęłam zdyszana , a chłopak do mnie podszedł - Naprawdę wiem co czujesz. Ale to i tak jeszcze nie jest gorsze.
- A co może być gorszego ? - w oczach Louisa pojawiły się łzy
- To może być gorszego,że "nowym" a raczej starym chłopakiem Twojej dziewczyny , jest ....uwaga niespodzianka ! Ten oto Aron , o którym Ci opowiadałam.
- Co kurwa ? Twój ex ? Ten co Cię zdradził ? - chłopak spojrzał na mnie zdziwiony - Czyli on Cię zdradził z El ? Pojebane to jest kurwa wszystko ! - kopnął jakąś puszkę leżącą na chodniku i złapał się rękoma za głowę - A ja ją kochałem , tak bardzo kochałem. Nadal ją kocham.
- Też wydawało mi się,że kochałam Arona. Myliłam się.
- Ale ja naprawdę ją kocham. Zrobiłbym dla niej wszystko , a ona mnie wychujała.
- Louis , skoro ona nie potrafi docenić takiego szczęścia jakie w twojej postaci zesłał jej Bóg to niech się pierdoli. A teraz czy moglibyśmy już wracać bo wszyscy na nas tam czekają ! - krzyknęłam całkiem poważna. W takich sytuacjach trzeba być bezczelnym i ostrym. To pomaga.
- Ty masz Harrego , masz do kogo wracać . A ja ? Teraz nie mam nikogo -
- Masz zajebistych przyjaciół , którzy teraz się tam o Ciebie zamartwiają. - przytuliłam go - Będzie dobrze. Może i ja miałam łatwiej , bo jak się okazało nie kochałam Arona , ale zdrada to zawsze zdrada. Mimo,że Twoje serce rozpadło się pewnie teraz na milion kawałeczków musisz je poskładać. Musisz Tomlinson .
- To nie jest takie proste - chłopakowi po policzkach spłynęły łzy
- I nie będzie prostsze. Wypłacz się stary , to Ci pomoże , ale wiem ,że masz dookoła siebie ludzi , którzy naprawdę Cię kochają i zrób to dla nich. Bądź dalej okazem zajebistości.
Chłopak zaśmiał się przez łzy.
- Harry to szczęściarz. Nie mylił się - jesteś zajebista. A to co jest między Wami - jak z filmu. Znacie się dwa dni i to wystarczyło wam żeby się zakochać . Kochasz go prawda ?
- Kocham. - odpowiedziałam bez namysłu
- Więc gdyby on Cię zdradził , a nie Aron zniosłabyś to ?
Trafił w moje serce. Miał racje. Gdyby to Hazza mnie zdradził byłabym rozjebana na milion kawałeczków.
- Nie , ale ja nie jestem Tobą. Weź się w garść . Chociaż teraz. - popatrzyłam się w jego piękne niebieskie oczy
- Kocham ją. - wyszeptał przez łzy
- Dobra to może inaczej. Skoro ją kochasz to walcz o nią jak lew. Nie odpuszczaj. - uśmiechnęłam się.
Na twarzy chłopaka pojawiła się determinacja. "Zawalczy" pomyślałam a on jakby wyczytał w moich myślach i uśmiechnął się .
- Zawalczę - podniósł do góry pięść
Uśmiechnęłam się i razem wróciliśmy do samochodu. Wszyscy bardzo się zdziwili widząc uśmiechniętego Lou. W samochodzie wytłumaczył im dlaczego jest lepiej. Nie straci jej , wiedziałam to ja , wiedzieli to też oni i Lou. Nikt jednak nie wiedział,że to nie Aron może być jedyną przyczyną straty Eleanor. Nie wiedzieli też ,że ktoś teraz ktoś dobrze im znany próbuje odebrać sobie życie. Ona wiedziała,że popełniła błąd. Wiedziała,że cholernie go zraniła . Jednak nie miała pojęcia o dziewczynie , która podniosła jej chłopaka na duchu i kazała mu walczyć o jej serce. Mimo podupadłej dumy , musiał to zrobić. Bardzo ją kochał więc nie przeszkadzało mu to. Chciał ją odzyskać , znów móc poczuć jej zapach i jej bliskość. Gdyby tylko wiedział,że to już może nigdy nie nastąpić....
_________________________________________________________________________________
ZAPRASZAM DO KOMENTOWANIA ! JEŻELI CHCECIE BYĆ INFORMOWANI PROSZĘ O PODAWANIE SWOICH TWITTEROWYCH NICKÓW , E-MAILI CZY NAZW BLOGÓW.
LOTS OF LOVE xx Twitter : @i_loveyouharry
- Mamo , przepraszam ,że nie odbierałam ale Maddie u nas spała i właśnie się obudziłam - usprawiedliwiłam się
- Martwiłam się o Ciebie , jak tam spotkanie z Harrym ?
- Słucham ? - zdziwiłam się,że mama o tym wie
- Widziałam rano w kiosku jakąś gazetę i wasze wspólne zdjęcie. - odpowiedziała spokojnie
- Te pismaki. Po prostu się spotkaliśmy , jak dwójka znajomych -
- No dobrze , dobrze. A i jeszcze coś. Nie wrócimy dzisiaj do domu. Tata wygrał w jakiejś loterii hotelowej następną noc dla naszej trójki. Więc będziemy jakoś jutro popołudniu. Mogłabyś proszę usprawiedliwić jutro w szkole Davida ?
- Pewnie. Jak tam Wam się podoba ?
- Hotel jest świetny ! A ilu tutaj młodych chłopców , ale przecież ty masz Harrego - zaśmiała się
- Mamo proszę Cię bez takich - odpowiedziałam lekko wkurzona
- Bez spiny - rzuciła
- Bez czego ? Skąd ty znasz takie słowa ? - spytałam zdziwiona
- David mnie nauczył ! Dobrze kochanie ja już muszę kończyć , bo jedziemy na pole golfowe z nowymi znajomymi. Miłej niedzieli , a no i pozdrów Maddie.
- Pa , bawcie się dobrze. - rozłączyłam się
Zdecydowanie nie żałowałam,że z nimi nie pojechałam. Tutaj czekało mnie wiele ciekawszych rzeczy , a to ,że moja mama zaczyna mówić slangiem przyprawiało mnie o jeszcze większe dreszcze. Postanowiłam odczytać wiadomość od Hazzy.
" Cześć piękna , jak się spało ? Nie przestrasz się jak zobaczysz niektóre pismaki czy też stronki w necie . Wczoraj zrobili nam parę zdjęć i już spekulują,że mamy romans. A tak przy okazji mam dla Ciebie propozycję nie do odrzucenia. Chciałabyś może dzisiaj wyjść do klubu ze mną i chłopakami ? Wreszcie byś ich poznała. "
Miałam poznać resztę ? A jak wezmą mnie za jakaś brzydką , napaloną fankę ? Kurde....sama nie wiem co mam teraz zrobić . Zdecydowałam się,że zaryzykuję się i przystanę na propozycję Hazzy. Jutro i tak miałam bardzo luźny dzień w szkole . Na 10:30 i tylko 3 h lekcji. Niedługo koniec roku szkolnego i nauczyciele nie przywiązują wagi do tego co robimy na lekcjach. Dlatego też mogłam się wybrać do klubu z chłopakami.
" Już widziałam , nawet odpisałam paru fankom,że nie jesteśmy parą. A co do wyjścia...brzmi świetnie. Będziesz po mnie o 18:00 ? "
Za chwilę otrzymałam sms'a jak to bardzo się cieszy,że się zgodziłam i,że będzie punktualnie. Musiałam więc obudzić Maddie , bo była już 12:00 a musiałam się ogarnąć i jeszcze coś zjeść. Kiedy wreszcie udało mi się ją dobudzić , zrobiłam jej obiado-śniadanie i powiedziałam o planach na wieczór.
- Brzmi fajnie. - rzuciła
- No mam nadzieję, bo idziesz z nami . - uśmiechnęłam się do zaskoczonej przyjaciółki
- Nie chcę wam przeszkadzać , zresztą on mnie nie zaprosił tylko ciebie - rzuciła zakłopotana
- Bez siostry się nie ruszam. - popatrzyłam na nią
- W takim razie...zgoda - na jej twarzy pojawił się wielki uśmiech - Ale musisz mi pożyczyć jakąś kieckę !
- Nie wiem czy pamiętasz , ale kiedyś zostawiłaś u mnie tą krótką czarną sukienkę z odkrytymi plecami !
- Będzie idealna. Buty mam w torbie z rzeczami.
- Brałaś do mnie na nockę szpilki ?
- Pomyślałam,że mogą się przydać. No i miałam rację - wzruszyła ramionami
Po skończonym posiłku poszłyśmy na górę się szykować. Postawiłam na delikatne fale , makijaż podobny do tego z wczorajszego spotkania z Harrym oraz białą koronkową sukienkę , a do tego szpilki na platformie koloru nude. Maddie ubrała swoją czarną sukienkę , a do tego czerwone szpilki na koturnie. Pomalowała się bardzo delikatnie , tak jak zawsze. Chłopak zjawił się punktualnie.
- Cześć , pięknie wyglądasz - cmoknął mnie w policzek na powitanie
- Ty też niczego sobie - zmierzyłam go wzrokiem i uśmiechnęłam się. Miał na sobie białą koszulkę z dekoltem w serek , czarne rurki i czerwone vansy.
- Gotowa ? - zapytał
- Tak - w tym momencie ściszyłam głos - Czy to nie będzie problem jeżeli weźmiemy ze sobą Maddie ?
- Nie no coś ty żaden ! - uśmiechnął się - Maddie ! ZŁAŹ ! - krzyknął
Po chwili na dole pojawiła się moja przyjaciółka. Wszyscy razem udaliśmy się do samochodu. Pół godziny później podjechaliśmy pod kamienicę w prestiżowej części Londynu. Budynek prezentował się wspaniale.
Harry zaprowadził nas do mieszkania 512. Otworzył śnieżno-białe drzwi ze złotym numerkiem u góry. Naszym oczom ukazał się luksusowo urządzony apartament.
- Pięknie tutaj - powiedziałam
- Sieeeeeeeeeeeeeeeeema ! - zza drzwi wychylił się Louis . - Jestem Lou.
- Lily - uśmiechnęłam się i podałam mu rękę
- Ta Lily , o której Loczek od dwóch dni tyle gada. Miał rację jesteś piękna . - uśmiechnął się marchewkowy chłopak
- Zamknij się stary - rzucił cały czerwony Hazz
Zaśmiałam się jedynie i również cała zaczerwieniłam
- A to moja przyjaciółka Maddie - wskazałam na dziewczynę , z którą po chwili przywitał się Lou
- CHŁOPAKI ! PRZYSZŁA DZIEWCZYNA HARREGO ! - wrzasnął brunet
Po chwili przed nami stała pozostała część chłopaków. Liam uśmiechał się przyjaźnie , Zayn mierzył nas wzrokiem a Niall'owi uroczo cieszyła się buzia.
- Witajcie , miło mi Was poznać - pierwszy odezwał się "Daddy" , na przywitanie pocałował nas w ręce.
- Nam również - powiedziałam za obie i uśmiechnęłam się - Jestem Lily i...nie jestem dziewczyną Harrego - zaśmiałam się i spojrzałam na Loczka , przyglądał mi się bacznie z uśmiechem na twarzy
- Jestem Maddie - rzuciła przyjaciółka i wyszczerzyła zęby
Później przedstawiła nam się reszta. Chłopcy wydawali się naprawdę świetni. Ustaliliśmy,że wybierzemy się do Squad Club. Około godziny 20:00 byliśmy na miejscu. Wpuszczono nas oczywiście bez kolejki i zaprowadzono do przedziału VIP. Zajęliśmy stolik z kanapami i zamówiliśmy drinki. Nikt nie pytał się mnie i Maddie o dowody. " Boją się " pomyślałam i mimowolnie na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Siedzieliśmy tak trochę i gadaliśmy . Opowiedziałam chłopakom w jakich okolicznościach poznaliśmy się z Hazzą , ale wydawali się znać tę historię od podszewki. W końcu Zayn uświadomił mnie,że chłopak wiele razy im o tym opowiadał. Wszyscy się zaśmiali , wszyscy z wyjątkiem mnie i Harrego. Później powiedziałam im o Aronie. Oni byli z rodzaju tych ludzi ,którym ufa się od początku. Jakby to powiedzieć ....roztaczali wokół siebie dobrą aurę. W pewnym momencie z głośników zaczęła lecieć piosenka Rihanny " Where Have u Been " . Ruszyliśmy w siódemkę na parkiet. Każdy z nas świetnie się bawił. Ja oczywiście tańczyłam z zielonookim. Maddie non stop kręciła się gdzieś z Niallem. Tak , on od zawsze był jej ulubionym członkiem 1D. Po kilku piosenkach puścili coś wolnego. Dosłownie w przeciągu sekundy wszyscy wokół nas przytulali się do siebie. Louis , Zayn , Liam , Niall i Maddie poszli odpocząć i się czegoś napić. Tylko ja i Harry zostaliśmy.
- Masz może ochotę zatańczyć ? - spytał nieśmiało
- Pewnie,że mam - uśmiechnęłam się do niego
Złapał mnie w talii i przyciągnął do siebie , a ja wtuliłam się niego. Tak cudownie pachniał. Bujaliśmy się rytm piosenki...( co najzabawniejsze ) chłopaków - More Than This. Ona zawsze należała do moich ulubionych.
- Jesteś cudowna - szepnął mi do ucha Harry - Może weźmiesz mnie za idiotę , ale muszę ci coś powiedzieć. Wtedy w parku , kiedy pierwszy raz Cię ujrzałem coś do Ciebie poczułem. Nigdy nie wierzyłem w miłość od pierwszego wejrzenia , a ty to przekonanie zmieniłaś. Do żadnej dziewczyny nie odczuwałem nic podobnego. Sam nie wiem co się ze mną dzieje , nie mogę spać , a jak myślę to tylko o Tobie. Pewnie weźmiesz mnie za idiotę , bo przecież ledwo co rozstałaś się z chłopakiem . Ale chciałbym żebyś wiedziała,że chyba no ten....chyba Cię kocham.
W tym momencie nastała między nami cisza. " Chyba Cię kocham " brzęczało mi po całej głowie. Moje ciało ogarnęła fala ciepła i szczęścia.
- Zbłaźniłem się - burknął Harry i już chciał się ode mnie odsunąć kiedy przyciągnęłam go do siebie i pocałowałam. Był zszokowany , ale już po chwili odwzajemnił pocałunek. Całowaliśmy się tak namiętnie i zachłannie a jednocześnie czule,że nawet nie zauważyliśmy kiedy skończyła się piosenka.
- Dziękuję - wyszeptałam
- Za co ? - spojrzał się na mnie
- Za to,że wreszcie wiem co to prawdziwa miłość - spojrzałam się w jego oczy i cmoknęłam jego nosek z uśmiechem.
Wróciliśmy do stolika. Chłopaki i Maddie uśmiechali się do nas. Widocznie widzieli....trudno było nie zauważyć tej sceny na środku parkietu. Siedzieliśmy sobie wszyscy razem, śmialiśmy się i wygłupialiśmy. Już mieliśmy wychodzić kiedy nagle spostrzegłam w oddali znajomą mi postać...tak to był Aron , a co lepsze był ze swoją nową dziewczyną i to nie byle jaką dziewczyną. Za rękę trzymał nikogo innego jak Eleanor Calder. Czekaj , czekaj ale Louis nic nie wspominał żeby się rozstawali. Na razie tylko ja ich zauważyłam , ale po chwili wszyscy zwrócili się w stronę mojego wzroku. Momentalnie z twarzy Louisa znikł uśmiech. Wstał gwałtownie i pobiegł w stronę "swojej" dziewczyny. Dalsze sytuacje potoczyły się zbyt szybko. Aron dostał w pysk , należało mu się . Gorzej,że Lou też od niego oberwał . El stała i płakała. Tomlinson wybiegł z klubu , a my wszyscy za nim. Kazałam chłopakom i Maddie wracać do samochodu i powiedziałam,że chyba ja najlepiej wiem co on czuje. Biegłam za nim , aż w końcu po moich nawoływaniach się zatrzymał.
- Lou ! Proszę Cię - stanęłam zdyszana , a chłopak do mnie podszedł - Naprawdę wiem co czujesz. Ale to i tak jeszcze nie jest gorsze.
- A co może być gorszego ? - w oczach Louisa pojawiły się łzy
- To może być gorszego,że "nowym" a raczej starym chłopakiem Twojej dziewczyny , jest ....uwaga niespodzianka ! Ten oto Aron , o którym Ci opowiadałam.
- Co kurwa ? Twój ex ? Ten co Cię zdradził ? - chłopak spojrzał na mnie zdziwiony - Czyli on Cię zdradził z El ? Pojebane to jest kurwa wszystko ! - kopnął jakąś puszkę leżącą na chodniku i złapał się rękoma za głowę - A ja ją kochałem , tak bardzo kochałem. Nadal ją kocham.
- Też wydawało mi się,że kochałam Arona. Myliłam się.
- Ale ja naprawdę ją kocham. Zrobiłbym dla niej wszystko , a ona mnie wychujała.
- Louis , skoro ona nie potrafi docenić takiego szczęścia jakie w twojej postaci zesłał jej Bóg to niech się pierdoli. A teraz czy moglibyśmy już wracać bo wszyscy na nas tam czekają ! - krzyknęłam całkiem poważna. W takich sytuacjach trzeba być bezczelnym i ostrym. To pomaga.
- Ty masz Harrego , masz do kogo wracać . A ja ? Teraz nie mam nikogo -
- Masz zajebistych przyjaciół , którzy teraz się tam o Ciebie zamartwiają. - przytuliłam go - Będzie dobrze. Może i ja miałam łatwiej , bo jak się okazało nie kochałam Arona , ale zdrada to zawsze zdrada. Mimo,że Twoje serce rozpadło się pewnie teraz na milion kawałeczków musisz je poskładać. Musisz Tomlinson .
- To nie jest takie proste - chłopakowi po policzkach spłynęły łzy
- I nie będzie prostsze. Wypłacz się stary , to Ci pomoże , ale wiem ,że masz dookoła siebie ludzi , którzy naprawdę Cię kochają i zrób to dla nich. Bądź dalej okazem zajebistości.
Chłopak zaśmiał się przez łzy.
- Harry to szczęściarz. Nie mylił się - jesteś zajebista. A to co jest między Wami - jak z filmu. Znacie się dwa dni i to wystarczyło wam żeby się zakochać . Kochasz go prawda ?
- Kocham. - odpowiedziałam bez namysłu
- Więc gdyby on Cię zdradził , a nie Aron zniosłabyś to ?
Trafił w moje serce. Miał racje. Gdyby to Hazza mnie zdradził byłabym rozjebana na milion kawałeczków.
- Nie , ale ja nie jestem Tobą. Weź się w garść . Chociaż teraz. - popatrzyłam się w jego piękne niebieskie oczy
- Kocham ją. - wyszeptał przez łzy
- Dobra to może inaczej. Skoro ją kochasz to walcz o nią jak lew. Nie odpuszczaj. - uśmiechnęłam się.
Na twarzy chłopaka pojawiła się determinacja. "Zawalczy" pomyślałam a on jakby wyczytał w moich myślach i uśmiechnął się .
- Zawalczę - podniósł do góry pięść
Uśmiechnęłam się i razem wróciliśmy do samochodu. Wszyscy bardzo się zdziwili widząc uśmiechniętego Lou. W samochodzie wytłumaczył im dlaczego jest lepiej. Nie straci jej , wiedziałam to ja , wiedzieli to też oni i Lou. Nikt jednak nie wiedział,że to nie Aron może być jedyną przyczyną straty Eleanor. Nie wiedzieli też ,że ktoś teraz ktoś dobrze im znany próbuje odebrać sobie życie. Ona wiedziała,że popełniła błąd. Wiedziała,że cholernie go zraniła . Jednak nie miała pojęcia o dziewczynie , która podniosła jej chłopaka na duchu i kazała mu walczyć o jej serce. Mimo podupadłej dumy , musiał to zrobić. Bardzo ją kochał więc nie przeszkadzało mu to. Chciał ją odzyskać , znów móc poczuć jej zapach i jej bliskość. Gdyby tylko wiedział,że to już może nigdy nie nastąpić....
_________________________________________________________________________________
ZAPRASZAM DO KOMENTOWANIA ! JEŻELI CHCECIE BYĆ INFORMOWANI PROSZĘ O PODAWANIE SWOICH TWITTEROWYCH NICKÓW , E-MAILI CZY NAZW BLOGÓW.
LOTS OF LOVE xx Twitter : @i_loveyouharry
wtorek, 12 czerwca 2012
Rozdział II - "Nareszcie możesz zacząć żyć !"
Powoli otworzyłam oczy. Moje łóżko było takie wygodne...ehh , ale cóż trzeba się z niego zwlec. Całe szczęście,że jest sobota i nie muszę szykować się do szkoły. Spojrzałam na zegarek stojący na szafce nocnej , wskazywał on godzinę10:00. Przeciągnęłam się niechętnie i usiadłam na brzegu łóżka. Wstałam i poszłam się trochę ogarnąć. Wzięłam prysznic , umyte włosy związałam w koka i przyodziałam się w wygodniutki dres. Schodząc po schodach poczułam cudowny zapach naleśników.
- Mmm...mamo jak ty dobrze wiesz na co mam ochotę - pocałowałam w policzek moją rodzicielkę i usiadłam do stołu. Nałożyłam sobie szybko trzy naleśniki i polałam je syropem klonowym.
- Przecież jest sobota , a to jeden z nielicznych dni kiedy możemy zjeść razem. - mama dokończyła smażenie i usiadła naprzeciw mnie.
Zaraz dołączyli do nas tata i David. Wszyscy zajadaliśmy się smakołykami jakie przyrządziła nam mama.
- To co misiaki , macie może ochotę wybrać się na jakąś rodzinną wycieczkę ? - zapytał tata
- Miałeś już tak do nas nie mówić - oburzył się brat , a ja tylko mu przytaknęłam.
- Oj dzieciaki ! Dla mnie zawsze będziecie mali ! - tatko zaśmiał się i spojrzał na nas. - Dobra , to co jedziemy gdzieś czy nie ?
- Z wielką chęcią słonko - uśmiechnęła się mama - Już dawno nigdzie razem nie byliśmy.
- Pewnie , sobota z rodziną dobrze mi zrobi - wtrącił też brat.
Czy tylko ja nie miałam ochoty na wyjazd z rodzinką ? Najwidoczniej. Chciałam sobie posiedzieć w domu , spotkać się z Mads.
- Wiecie co , bardzo Was przepraszam , ale chciałam właściwie zostać w domu. - zaczęłam niepewnie
- Nie Lily , jak wszyscy to wszyscy - uciął tata
- Oj kochanie , chyba ma prawo spotkać się z przyjaciółką , odpocząć. Niekoniecznie rozrywką jest dla niej wyjazd ze staruszkami i młodszym bratem. Dobrze się uczy , nie sprawia problemów. Chyba raczej nie zrobi sobie krzywdy przez dwa dni , co ? -mama pogłaskała tatę po policzku
- No dobra , ale żadnych imprez , alkoholu , fajek , narkotyków a przede wszystkim chłopaków...- tata pokiwał mi przed oczami palcem i zaśmiał się
- Uwierz mi papo , jakoś nie za bardzo mam ochotę na jakiekolwiek romanse w tym momencie. Czysto przyjacielskie spotkania - uśmiechnęłam się i wzięłam łyk kakao.
Około godziny 12:00 wszyscy stali spakowani w salonie. To wyjazd na dwa dni , a oni brali tyle rzeczy. Przede wszystkim jedzenia. W sumie mam to po nich , tyle że ja moje walizki zapełniam ciuchami.
- Dobra uważaj na siebie maleńka , tutaj masz klucze od domu , kurczak w zamrażarce , zrób sobie jakieś warzywa też...no mamy brokuły i marchewkę.Może ryż do tego...Zresztą co tam sobie będziesz chciała. Pieniądze leżą na stole w kuchni , myślę że 100 funtów ci wystarczy co ? - mama spojrzała na mnie zmartwiona - Kurcze no , lepiej już chodźmy bo się rozmyślę.
- Oj mamo , dam sobie radę ! Spokojnie ! Jedźcie już i bawcie się dobrze.
- No dobra , pa skarbie.
Pożegnałam się z każdym i zamknęłam drzwi. Usłyszałam,że na górze dzwoni mój telefon więc pobiegłam do mojego pokoju. Spojrzałam na wyświetlacz , nie miałam tego numeru w kontaktach.
- Tak ? - zapytałam
- Hej tutaj Harry , dodzwoniłem się może do Lily ? - usłyszałam ten ujmujący głos...
- Przy telefonie. Coś się stało ?
- Nie..a właściwie tak. - zaśmiał się do słuchawki
- W takim razie co ?
- Porywam Cię gdzieś dzisiaj.
- A można wiedzieć gdzie ?
- Nie, nie , nie ! To ma być niespodzianka !
- To może przed wpadniesz do mnie na obiad co ? - uśmiechnęłam się w duchu na myśl o spotkaniu z Hazzą.
- Nie chcę robić Tobie i Twojej rodzinie problemu.
- Nie robisz żadnego problemu. Zresztą rodzice i brat wyjechali na weekend.
- W takim razie zgoda , ale później moja niespodzianka !
- Dobra. W takim razie bądź u mnie o 14:00. Znasz adres.
- Do zobaczenia , piękna.
- Spadaj głupolu - zaśmiałam się i rozłączyłam.
Mimowolnie na moich policzkach pojawiły się rumieńce. Co ja wyprawiam ?! Powinnam teraz zwijać się w łóżku z toną chusteczek , a nie randkować. Nie...no przecież ja nie randkuję. To zwykłe przyjacielskie spotkanie. Nic więcej. Pamiętaj Lily , nie licz na nic więcej bo się przeliczysz ! Powtarzałam to sobie non stop. Spojrzałam na zegarek była 12:30 . Muszę się zacząć szykować. Poszłam do łazienki i zrobiłam sobie makijaż. Kreski eye-linerem , trochę różu i gotowe. Rozpuściłam włosy , które ułożyły się w gustowne fale. Założyłam na siebie czarne rurki , neonowe różowe vansy i biały prześwitujący top oversize. Wyglądałam całkiem nieźle. Zeszłam na dół i zabrałam się za szykowanie obiadu. Przyodziałam biały fartuszek mojej mamy. " Zawodowa kucharka" pomyślałam i uśmiechnęłam się. Wyjęłam z zamrażalnika kurczaka i odmroziłam go w mikrofali , później włożyłam do parowaru. Później dołożyłam jeszcze brokuły , marchewkę jedynie obrałam gdyż nie znoszę gotowanej. Traci ona dla mnie smak. Ugotowałam ryż. Przed 14 wszystko było już gotowe więc rozłożyłam talerze i sztućce , zapaliłam jakieś świeczki na stole i zaczęłam nakładać jedzenie. Ledwo co skończyłam a usłyszałam dzwonek do drzwi. Kiedy je otworzyłam stał przede mną roześmiany Harry z butelką wina w ręce. Zmierzył mnie od stóp do głów i uśmiechnął się.
- Pięknie wyglądasz - powiedział
- Zwyczajnie - uśmiechnęłam się do niego - Ale dziękuję.
- Przyniosłem coś do obiadu - wręczył mi wino - Wiem,że nie jesteś pełnoletnia ale lampka czy dwie nie zaszkodzą.
- No właśnie obiadu ! Wchodź szybko i siadaj do stołu , bo stygnie ! A co do wina to dziękuję , z pewnością się napijemy.
Harry wszedł do domu i zajął miejsce przy stole. Rozglądał się dookoła podczas , gdy ja nalewałam wino.
- Proszę - postawiłam przed nim lampkę wypełnioną czerwonym płynem
- Ale ze mnie idiota , to ja powinienem nalać Tobie. Zresztą i tak nie mogę pić - będę prowadził- Hazza uderzył się w czoło ręką - Przepraszam.
- No tak racja - usiadłam na przeciwko niego i ręką zachęciłam do jedzenia. Zaimponował mi swoją odpowiedzialnością.
Po posiłku i winie , wrzuciłam naczynia do zmywarki a Harry poszedł skorzystać z toalety. Nagle usłyszałam,że dzwoni stacjonarny. Kiedy odebrałam usłyszałam Maddie.
- No kurwa Lily ,czemu ty nie odbierasz ? Załamałaś się czy coś. Wiem,że nie ma Twoich rodziców więc może jakieś pyjama party ? - nawijała jak szalona
- Wiesz co , to dobry pomysł. Ale musiałabyś wpaść około 20:00 dopiero.
- Czemu dopiero o 20:00 ? - przyjaciółka zaśmiała się - Randka ?
- Wszystko Ci opowiem jak przyjdziesz , teraz nie za bardzo mogę gadać - zobaczyłam,że Hazza stoi w progu kuchni - Bądź o tej 20:00 .
- No okej ,okej ! A i jeszcze coś...NARESZCIE MOŻESZ ZACZĄĆ ŻYĆ LILY - przyjaciółka wykrzyczała z entuzjazmem ostatnie słowa i rozłączyła się.
Chłopak przyglądał mi się uważnie.
- Jeżeli przeszkadzam czy coś to mogę już iść- spojrzał znacząco na telefon.
- Nie to tylko przyjaciółka dzwoniła w sprawie naszego pyjama party. A co chcesz się wykręcić od niespodzianki ? - spojrzałam na niego i oparłam się plecami o blat kuchenny.
- Nigdy - od razu się ożywił - To co idziemy ?
- Jasne - uśmiechnęłam się i udałam się w kierunku drzwi. Przepuściłam przez próg Harrego i zakluczyłam je.
Wsiedliśmy do samochodu. Podjechaliśmy pod London Eye. Chłopak otworzył mi drzwi i pozwolił spokojnie wysiąść. Złapał mnie pod rękę i poprowadził do kasy. Kupił dwa bilety i stanęliśmy w kolejce. Oczywiście po chwili otoczyła nas grupa fanek i fotoreporterów. Dziewczyny robiły sobie z nim zdjęcia , a właściwie to ja im robiłam. Kilka nawet zrobiło sobie fotkę ze mną. Nie kryłam zdziwienia. Hazza tylko się ze mnie śmiał.
- I co fajna niespodzianka ? - zapytał kiedy wreszcie mieliśmy chwilę spokoju.
- Tak , ale jest mały problem. Mam lęk wysokości - spojrzałam w zielone oczy chłopaka.
- Przy mnie nie masz się czego bać .
- Nie wątpię , ale to wiesz taka siła wyższa. - zaśmiałam się
- Damy jakoś radę - po tych słowach naszła nasza kolej i wsiedliśmy do kapsułki.
Byliśmy tam sami , bo o to Harry poprosił obsługę. Miło. Z początku trochę się bałam , ale później zaczęliśmy gadać , wygłupiać się i robić zdjęcia więc o wszystkim zapomniałam. Kiedy znajdowaliśmy się na samej górze , chłopak poprosił żebyśmy zrobili sobie razem zdjęcie. Znooowu.
- No chodź - prosił
- Co teraz ty masz zamiar zamienić się w paparazzi ?
- Gdybym miałbyś Twoim prześladowcą to czemu nie - uśmiechnął się i wyjął telefon. - To co ?
- No dobra ale to ostatni raz. - stanęłam obok Hazzy i w momencie kiedy zaczął robić zdjęcie pocałowałam go w policzek.
- Za co to ? - popatrzył na mnie uśmiechnięty i zaróżowiony.
- Za wszystko i też po to żebyś więcej nie prosił mnie o zdjęcie , przynajmniej dzisiaj - zaśmiałam się.
- Patrz jak fajnie wyszło. Ładnie razem wyglądamy - pokazał mi zdjęcie w swoim IPhonie. Rzeczywiście ładnie razem wyglądaliśmy . Nagle zobaczyłam,że on ustawia je na tapetę zablokowującą ekran. - Ty też .
- Co ja też ? - spojrzałam na niego. On jednak zamiast mi odpowiedzieć , chwycił do ręki mój telefon , pocałował mnie w policzek i z zaskoczenia zrobił zdjęcie.
- Teraz ty też będziesz to miała - zaśmiał się jak mały zwycięzca i również mi ustawił to na tapetę zablokowującą ekran.
- Dzięki Hazz - zaśmiałam się i poczochrałam delikatnie jego włosy.
Siedzieliśmy jeszcze trochę i gadaliśmy. Później kiedy zjechaliśmy na dół , udaliśmy się do jego samochodu. Ze względu na to,że było już grubo po 19 musiałam wracać do domu bo byłam umówiona z Mads.
Hazza zaparkował na moim podjeździe i znowu wysiadł po to żeby otworzyć mi drzwi.
- Dziękuję - wysiadłam .
- To ja Ci dziękuję , za cały ten dzień . Jesteś świetna - po wypowiedzeniu tych słów zaczął się do mnie zbliżać. Chciałam tego , naprawdę tego chciałam. Może i wyjdę teraz na zdzirę , że ledwo straciłam chłopaka a już z kolejnym ale to tamten mnie zdradził . Spowodował,że moje serce się rozleciało, a Harry....on zawsze był dla mnie ideałem. A kiedy poznałam go osobiście , zauroczyłam sie w nim. W tym jaki jest , w jaki sposób mnie traktuje. Już nie był dla mnie idolem , był po prostu Harrym. Niezwykle przystojnym ,przemiłym i zabawnym chłopakiem. Zaczynałam coś do niego czuć. Nie coś takiego jak do Arona. Coś mocniejszego...nigdy nie wierzyłam w szybką miłość. Ale może dlatego,że wcale nie znałam miłości ? Może coś co czułam do Arona było po prostu potrzebą posiadania chłopaka ? Teraz jedyne czego potrzebowałam to Harry , przez cały dzień i całą poprzednią noc po spotkaniu o nim myślałam. Non stop , o jego oczach , uśmiechu , włosach , słyszałam w myślach jego głos.
Zaczęłam również się do niego przybliżać , nasze usta prawie się ze sobą stykały kiedy nagle usłyszałam chrząknięcie za plecami. Szybko oderwaliśmy się od siebie. Stała za mną Maddie , byłam na nią tak wkurwiona. Mimo,że kochałam tą piegowatą istotkę to teraz chciałam ją zabić.
- O jesteś już - byłam cała czerwona , jak małe dziecko przyłapane na czymś zabronionym.
- Jestem - przyjaciółka uśmiechała się promiennie.
- Poznajcie się , Harry - Maddie , Maddie - Harry - pokazałam na chłopaka.
- Miło mi cię poznać Maddie - uśmiechnął się.
- Wiesz co Lil , akurat mi nie musiałaś przedstawiać kto to jest - zaśmiała się - Mnie również miło Harry.
- Będę już leciał , bo pewnie chłopaki się martwią - Hazza uśmiechnął się nieśmiale i spojrzał na mnie - Do zobaczenia piękna - ostatnie słowo wyszeptał mi do ucha i pocałował w policzek - Pa Maddie ! - pomachał dziewczynie.
- Do zobaczenia - posłałam mu jeden z najpiękniejszych uśmiechów.
- Hej Harry ! -zawołała Mads
Wsiadł do samochodu i patrząc się prosto w moje oczy , zarumieniony i z uśmiechem - odjechał. Serce biło mi jak szalone , podejrzewam ,że jemu też. Zostałam więc z przyjaciółką sama.
- No tego się kurwa nie spodziewałam. Chyba musimy pogadać - pokazała zęby w uśmiechu.
- Właź do domu to tam będę mogła Cię opieprzyć - zaśmiałam się i objęłam ją ramieniem.
W domu zrobiłyśmy sobie kakao , wzięłyśmy duże kubki lodów czekoladowo - waniliowych i usiadłyśmy w mojej sypialni. Całą noc gadałyśmy , zwierzyłam się jej z moich uczuć co do Hazzy. Ona zawsze mnie rozumiała. Była jak siostra. Najlepsza siostra świata.
________________________________________________________________________________
DZIĘKUJĘ ZA WSPARCIE I WEJŚCIA TUTAJ . MAM NADZIEJĘ,ŻE SIĘ PODOBA ! CZYTAMY & KOMENTUJEMY MISIAKI ! JEŻELI CHCECIE BYĆ INFORMOWANI TO DAJCIE MI SWOJE TWITTEROWE NICKI LUB PODAJCIE ADRESY SWOICH BLOGÓW LUB E-MAILI. A TYMCZASEM : POOOLSKA GOOOLA !
- Mmm...mamo jak ty dobrze wiesz na co mam ochotę - pocałowałam w policzek moją rodzicielkę i usiadłam do stołu. Nałożyłam sobie szybko trzy naleśniki i polałam je syropem klonowym.
- Przecież jest sobota , a to jeden z nielicznych dni kiedy możemy zjeść razem. - mama dokończyła smażenie i usiadła naprzeciw mnie.
Zaraz dołączyli do nas tata i David. Wszyscy zajadaliśmy się smakołykami jakie przyrządziła nam mama.
- To co misiaki , macie może ochotę wybrać się na jakąś rodzinną wycieczkę ? - zapytał tata
- Miałeś już tak do nas nie mówić - oburzył się brat , a ja tylko mu przytaknęłam.
- Oj dzieciaki ! Dla mnie zawsze będziecie mali ! - tatko zaśmiał się i spojrzał na nas. - Dobra , to co jedziemy gdzieś czy nie ?
- Z wielką chęcią słonko - uśmiechnęła się mama - Już dawno nigdzie razem nie byliśmy.
- Pewnie , sobota z rodziną dobrze mi zrobi - wtrącił też brat.
Czy tylko ja nie miałam ochoty na wyjazd z rodzinką ? Najwidoczniej. Chciałam sobie posiedzieć w domu , spotkać się z Mads.
- Wiecie co , bardzo Was przepraszam , ale chciałam właściwie zostać w domu. - zaczęłam niepewnie
- Nie Lily , jak wszyscy to wszyscy - uciął tata
- Oj kochanie , chyba ma prawo spotkać się z przyjaciółką , odpocząć. Niekoniecznie rozrywką jest dla niej wyjazd ze staruszkami i młodszym bratem. Dobrze się uczy , nie sprawia problemów. Chyba raczej nie zrobi sobie krzywdy przez dwa dni , co ? -mama pogłaskała tatę po policzku
- No dobra , ale żadnych imprez , alkoholu , fajek , narkotyków a przede wszystkim chłopaków...- tata pokiwał mi przed oczami palcem i zaśmiał się
- Uwierz mi papo , jakoś nie za bardzo mam ochotę na jakiekolwiek romanse w tym momencie. Czysto przyjacielskie spotkania - uśmiechnęłam się i wzięłam łyk kakao.
Około godziny 12:00 wszyscy stali spakowani w salonie. To wyjazd na dwa dni , a oni brali tyle rzeczy. Przede wszystkim jedzenia. W sumie mam to po nich , tyle że ja moje walizki zapełniam ciuchami.
- Dobra uważaj na siebie maleńka , tutaj masz klucze od domu , kurczak w zamrażarce , zrób sobie jakieś warzywa też...no mamy brokuły i marchewkę.Może ryż do tego...Zresztą co tam sobie będziesz chciała. Pieniądze leżą na stole w kuchni , myślę że 100 funtów ci wystarczy co ? - mama spojrzała na mnie zmartwiona - Kurcze no , lepiej już chodźmy bo się rozmyślę.
- Oj mamo , dam sobie radę ! Spokojnie ! Jedźcie już i bawcie się dobrze.
- No dobra , pa skarbie.
Pożegnałam się z każdym i zamknęłam drzwi. Usłyszałam,że na górze dzwoni mój telefon więc pobiegłam do mojego pokoju. Spojrzałam na wyświetlacz , nie miałam tego numeru w kontaktach.
- Tak ? - zapytałam
- Hej tutaj Harry , dodzwoniłem się może do Lily ? - usłyszałam ten ujmujący głos...
- Przy telefonie. Coś się stało ?
- Nie..a właściwie tak. - zaśmiał się do słuchawki
- W takim razie co ?
- Porywam Cię gdzieś dzisiaj.
- A można wiedzieć gdzie ?
- Nie, nie , nie ! To ma być niespodzianka !
- To może przed wpadniesz do mnie na obiad co ? - uśmiechnęłam się w duchu na myśl o spotkaniu z Hazzą.
- Nie chcę robić Tobie i Twojej rodzinie problemu.
- Nie robisz żadnego problemu. Zresztą rodzice i brat wyjechali na weekend.
- W takim razie zgoda , ale później moja niespodzianka !
- Dobra. W takim razie bądź u mnie o 14:00. Znasz adres.
- Do zobaczenia , piękna.
- Spadaj głupolu - zaśmiałam się i rozłączyłam.
Mimowolnie na moich policzkach pojawiły się rumieńce. Co ja wyprawiam ?! Powinnam teraz zwijać się w łóżku z toną chusteczek , a nie randkować. Nie...no przecież ja nie randkuję. To zwykłe przyjacielskie spotkanie. Nic więcej. Pamiętaj Lily , nie licz na nic więcej bo się przeliczysz ! Powtarzałam to sobie non stop. Spojrzałam na zegarek była 12:30 . Muszę się zacząć szykować. Poszłam do łazienki i zrobiłam sobie makijaż. Kreski eye-linerem , trochę różu i gotowe. Rozpuściłam włosy , które ułożyły się w gustowne fale. Założyłam na siebie czarne rurki , neonowe różowe vansy i biały prześwitujący top oversize. Wyglądałam całkiem nieźle. Zeszłam na dół i zabrałam się za szykowanie obiadu. Przyodziałam biały fartuszek mojej mamy. " Zawodowa kucharka" pomyślałam i uśmiechnęłam się. Wyjęłam z zamrażalnika kurczaka i odmroziłam go w mikrofali , później włożyłam do parowaru. Później dołożyłam jeszcze brokuły , marchewkę jedynie obrałam gdyż nie znoszę gotowanej. Traci ona dla mnie smak. Ugotowałam ryż. Przed 14 wszystko było już gotowe więc rozłożyłam talerze i sztućce , zapaliłam jakieś świeczki na stole i zaczęłam nakładać jedzenie. Ledwo co skończyłam a usłyszałam dzwonek do drzwi. Kiedy je otworzyłam stał przede mną roześmiany Harry z butelką wina w ręce. Zmierzył mnie od stóp do głów i uśmiechnął się.
- Pięknie wyglądasz - powiedział
- Zwyczajnie - uśmiechnęłam się do niego - Ale dziękuję.
- Przyniosłem coś do obiadu - wręczył mi wino - Wiem,że nie jesteś pełnoletnia ale lampka czy dwie nie zaszkodzą.
- No właśnie obiadu ! Wchodź szybko i siadaj do stołu , bo stygnie ! A co do wina to dziękuję , z pewnością się napijemy.
Harry wszedł do domu i zajął miejsce przy stole. Rozglądał się dookoła podczas , gdy ja nalewałam wino.
- Proszę - postawiłam przed nim lampkę wypełnioną czerwonym płynem
- Ale ze mnie idiota , to ja powinienem nalać Tobie. Zresztą i tak nie mogę pić - będę prowadził- Hazza uderzył się w czoło ręką - Przepraszam.
- No tak racja - usiadłam na przeciwko niego i ręką zachęciłam do jedzenia. Zaimponował mi swoją odpowiedzialnością.
Po posiłku i winie , wrzuciłam naczynia do zmywarki a Harry poszedł skorzystać z toalety. Nagle usłyszałam,że dzwoni stacjonarny. Kiedy odebrałam usłyszałam Maddie.
- No kurwa Lily ,czemu ty nie odbierasz ? Załamałaś się czy coś. Wiem,że nie ma Twoich rodziców więc może jakieś pyjama party ? - nawijała jak szalona
- Wiesz co , to dobry pomysł. Ale musiałabyś wpaść około 20:00 dopiero.
- Czemu dopiero o 20:00 ? - przyjaciółka zaśmiała się - Randka ?
- Wszystko Ci opowiem jak przyjdziesz , teraz nie za bardzo mogę gadać - zobaczyłam,że Hazza stoi w progu kuchni - Bądź o tej 20:00 .
- No okej ,okej ! A i jeszcze coś...NARESZCIE MOŻESZ ZACZĄĆ ŻYĆ LILY - przyjaciółka wykrzyczała z entuzjazmem ostatnie słowa i rozłączyła się.
Chłopak przyglądał mi się uważnie.
- Jeżeli przeszkadzam czy coś to mogę już iść- spojrzał znacząco na telefon.
- Nie to tylko przyjaciółka dzwoniła w sprawie naszego pyjama party. A co chcesz się wykręcić od niespodzianki ? - spojrzałam na niego i oparłam się plecami o blat kuchenny.
- Nigdy - od razu się ożywił - To co idziemy ?
- Jasne - uśmiechnęłam się i udałam się w kierunku drzwi. Przepuściłam przez próg Harrego i zakluczyłam je.
Wsiedliśmy do samochodu. Podjechaliśmy pod London Eye. Chłopak otworzył mi drzwi i pozwolił spokojnie wysiąść. Złapał mnie pod rękę i poprowadził do kasy. Kupił dwa bilety i stanęliśmy w kolejce. Oczywiście po chwili otoczyła nas grupa fanek i fotoreporterów. Dziewczyny robiły sobie z nim zdjęcia , a właściwie to ja im robiłam. Kilka nawet zrobiło sobie fotkę ze mną. Nie kryłam zdziwienia. Hazza tylko się ze mnie śmiał.
- I co fajna niespodzianka ? - zapytał kiedy wreszcie mieliśmy chwilę spokoju.
- Tak , ale jest mały problem. Mam lęk wysokości - spojrzałam w zielone oczy chłopaka.
- Przy mnie nie masz się czego bać .
- Nie wątpię , ale to wiesz taka siła wyższa. - zaśmiałam się
- Damy jakoś radę - po tych słowach naszła nasza kolej i wsiedliśmy do kapsułki.
Byliśmy tam sami , bo o to Harry poprosił obsługę. Miło. Z początku trochę się bałam , ale później zaczęliśmy gadać , wygłupiać się i robić zdjęcia więc o wszystkim zapomniałam. Kiedy znajdowaliśmy się na samej górze , chłopak poprosił żebyśmy zrobili sobie razem zdjęcie. Znooowu.
- No chodź - prosił
- Co teraz ty masz zamiar zamienić się w paparazzi ?
- Gdybym miałbyś Twoim prześladowcą to czemu nie - uśmiechnął się i wyjął telefon. - To co ?
- No dobra ale to ostatni raz. - stanęłam obok Hazzy i w momencie kiedy zaczął robić zdjęcie pocałowałam go w policzek.
- Za co to ? - popatrzył na mnie uśmiechnięty i zaróżowiony.
- Za wszystko i też po to żebyś więcej nie prosił mnie o zdjęcie , przynajmniej dzisiaj - zaśmiałam się.
- Patrz jak fajnie wyszło. Ładnie razem wyglądamy - pokazał mi zdjęcie w swoim IPhonie. Rzeczywiście ładnie razem wyglądaliśmy . Nagle zobaczyłam,że on ustawia je na tapetę zablokowującą ekran. - Ty też .
- Co ja też ? - spojrzałam na niego. On jednak zamiast mi odpowiedzieć , chwycił do ręki mój telefon , pocałował mnie w policzek i z zaskoczenia zrobił zdjęcie.
- Teraz ty też będziesz to miała - zaśmiał się jak mały zwycięzca i również mi ustawił to na tapetę zablokowującą ekran.
- Dzięki Hazz - zaśmiałam się i poczochrałam delikatnie jego włosy.
Siedzieliśmy jeszcze trochę i gadaliśmy. Później kiedy zjechaliśmy na dół , udaliśmy się do jego samochodu. Ze względu na to,że było już grubo po 19 musiałam wracać do domu bo byłam umówiona z Mads.
Hazza zaparkował na moim podjeździe i znowu wysiadł po to żeby otworzyć mi drzwi.
- Dziękuję - wysiadłam .
- To ja Ci dziękuję , za cały ten dzień . Jesteś świetna - po wypowiedzeniu tych słów zaczął się do mnie zbliżać. Chciałam tego , naprawdę tego chciałam. Może i wyjdę teraz na zdzirę , że ledwo straciłam chłopaka a już z kolejnym ale to tamten mnie zdradził . Spowodował,że moje serce się rozleciało, a Harry....on zawsze był dla mnie ideałem. A kiedy poznałam go osobiście , zauroczyłam sie w nim. W tym jaki jest , w jaki sposób mnie traktuje. Już nie był dla mnie idolem , był po prostu Harrym. Niezwykle przystojnym ,przemiłym i zabawnym chłopakiem. Zaczynałam coś do niego czuć. Nie coś takiego jak do Arona. Coś mocniejszego...nigdy nie wierzyłam w szybką miłość. Ale może dlatego,że wcale nie znałam miłości ? Może coś co czułam do Arona było po prostu potrzebą posiadania chłopaka ? Teraz jedyne czego potrzebowałam to Harry , przez cały dzień i całą poprzednią noc po spotkaniu o nim myślałam. Non stop , o jego oczach , uśmiechu , włosach , słyszałam w myślach jego głos.
Zaczęłam również się do niego przybliżać , nasze usta prawie się ze sobą stykały kiedy nagle usłyszałam chrząknięcie za plecami. Szybko oderwaliśmy się od siebie. Stała za mną Maddie , byłam na nią tak wkurwiona. Mimo,że kochałam tą piegowatą istotkę to teraz chciałam ją zabić.
- O jesteś już - byłam cała czerwona , jak małe dziecko przyłapane na czymś zabronionym.
- Jestem - przyjaciółka uśmiechała się promiennie.
- Poznajcie się , Harry - Maddie , Maddie - Harry - pokazałam na chłopaka.
- Miło mi cię poznać Maddie - uśmiechnął się.
- Wiesz co Lil , akurat mi nie musiałaś przedstawiać kto to jest - zaśmiała się - Mnie również miło Harry.
- Będę już leciał , bo pewnie chłopaki się martwią - Hazza uśmiechnął się nieśmiale i spojrzał na mnie - Do zobaczenia piękna - ostatnie słowo wyszeptał mi do ucha i pocałował w policzek - Pa Maddie ! - pomachał dziewczynie.
- Do zobaczenia - posłałam mu jeden z najpiękniejszych uśmiechów.
- Hej Harry ! -zawołała Mads
Wsiadł do samochodu i patrząc się prosto w moje oczy , zarumieniony i z uśmiechem - odjechał. Serce biło mi jak szalone , podejrzewam ,że jemu też. Zostałam więc z przyjaciółką sama.
- No tego się kurwa nie spodziewałam. Chyba musimy pogadać - pokazała zęby w uśmiechu.
- Właź do domu to tam będę mogła Cię opieprzyć - zaśmiałam się i objęłam ją ramieniem.
W domu zrobiłyśmy sobie kakao , wzięłyśmy duże kubki lodów czekoladowo - waniliowych i usiadłyśmy w mojej sypialni. Całą noc gadałyśmy , zwierzyłam się jej z moich uczuć co do Hazzy. Ona zawsze mnie rozumiała. Była jak siostra. Najlepsza siostra świata.
________________________________________________________________________________
DZIĘKUJĘ ZA WSPARCIE I WEJŚCIA TUTAJ . MAM NADZIEJĘ,ŻE SIĘ PODOBA ! CZYTAMY & KOMENTUJEMY MISIAKI ! JEŻELI CHCECIE BYĆ INFORMOWANI TO DAJCIE MI SWOJE TWITTEROWE NICKI LUB PODAJCIE ADRESY SWOICH BLOGÓW LUB E-MAILI. A TYMCZASEM : POOOLSKA GOOOLA !
sobota, 9 czerwca 2012
Rozdział I - "Czy może być jeszcze gorzej ?"
*
Biegłam. Nie za bardzo wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Było ciemno , zimno. Niebo płakało razem ze mną , a kropelki zimnego deszczu przyprawiały moje ciało o drgawki. Znajdowałam się w parku. Po wydarzeniach które spotkały mnie dzisiejszego dnia , chciałam być sama. W oddali zobaczyłam ławkę. Postanowiłam,że odpocznie sobie chwilę , a później zastanowię się co dalej. Udałam się w jej kierunku. Usiadłam na mokrym drewnie i odchyliłam głowę do tyłu. Zakryłam dłońmi twarz i rozryczałam się na dobre....
* FLASHBACK*
Ten dzień już od poranku wydawał się być beznadziejny. Zaspałam na dwie pierwsze lekcje. Później jeszcze autobus tak strasznie się wlekł. Dotarłam do szkoły dość sporo spóźniona. Wpadłam zdyszana na czwartą lekcję i od razu zajęłam miejsce obok mojej najlepszej przyjaciółki. Nie obyło się od ochrzanu spuszczonego przez nauczycielkę matematyki. Później wszystko wydawało się układać , aż do przerwy obiadowej gdzie jakiś nieudolny pierwszoklasista wylał na mnie swoje picie . Pospieszyłam do toalety gdzie przebrałam swój uplamiony t-shirt na koszulkę z logo ulubionego zespołu. Przynajmniej reszta dnia układała się dość pomyślnie. Po lekcjach byłam umówiona ze swoim chłopakiem - Aronem. Kiedy czekałam , aż on skończy lekcję zdarzyła mi się kolejna przykra niespodzianka. Otóż okazało się,że muszę iść jeszcze na jakieś zaliczenia z geometrii. Po kolejnej godzinie spędzonej w szkole , wreszcie mogłam wtulić się w tors mojego faceta.
- Jak tam ci minął dzień , malutka ? - zaczął
- Nawet nie pytaj , był po prostu beznadziejny ! Nie wiem czy może być jeszcze gorzej....
- No właśnie musimy pogadać - chłopak puścił moją rękę i stanął naprzeciw - Tak no wiesz, na poważnie.
- Coś się stało ? - spojrzałam niepewnie na chłopaka.
- Poznałem kogoś , właściwie to jestem z tą dziewczyną - walnął prosto z mostu
- Sł...Słucham ? Jak to jesteś z nią ? Przecież to ja jestem Twoją dziewczyną ! Kocham Cię ! - poczułam,że do moich oczu napływają łzy
- Ale ja Ciebie nie. Takie życie -
- Takie życie ? Zdradziłeś mnie , upokorzyłeś mnie i jedyne co jesteś w stanie mi powiedzieć to" takie życie " ? Kurwa Mać ! - przeklnęłam ,mimo że nigdy tego nie robiłam . To właśnie chyba w tym momencie Aron postanowił mnie trochę udobruchać . Zaczął się do mnie przysuwać w celu przytulenia mnie.
- No chodź tutaj , dasz sobie radę.
- Nie dotykaj mnie - szepnęłam jednak on chyba nie usłyszał , bo wciąż do mnie podchodził - NIE DOTYKAJ MNIE - wrzasnęłam , zamachnęłam się i wycelowałam siarczystego liścia w jego policzek.
* END OF THE FLASHBACK *
Tak , to był zdecydowanie najgorszy dzień w moim życiu. Siedziałam tak nawet nie wiem ile. Jedyne co wiem to,że było mi bardzo zimno. Czułam się potwornie zraniona , jeszcze chyba nikt nigdy aż tak bardzo mnie nie skrzywdził. Czemu nie słuchałam tych wszystkich ludzi , którzy mówili mi,że Aron to dupek ? Dlaczego ? A no tak już wiem...bo zakochałam się w nim jak idiotka. Ciekawe kim jest ta dziewczyna , kim jest ta bezczelna suka , z którą mnie zdradził ? Nie to nie jest tylko i wyłącznie jej wina , gdyby nie chciał nie zrobiłby tego. Nagle ktoś zajął miejsce obok mnie. Był to jakiś chłopak jednak przez ciemność nie zdawałam sobie sprawy kto tak naprawdę siedzi obok mnie.
- Wszystko w porządku ? - zapytał
- Tak , wszystko jest okej. - szybko otarłam łzy licząc na to,że chłopak tego nie zauważy.
- Gdyby wszystko byłoby okej nie siedziałabyś o tej godzinie w parku , nie płakałabyś a przede wszystkim nie zamarzałabyś - w tym momencie poczułam,że moje ramiona otula coś ciepłego.Prawdopodobnie była to bluza czy też marynarka mojego towarzysza.
- Dziękuję , ale jest mi to niepotrzebne - chciałam ściągnąć bluzę , ale on mi na to nie pozwolił. Sięgnęłam więc po telefon żeby sprawdzić , która jest godzina. Był rozładowany. - Przepraszam , ale wiesz może która jest ? Rozładował mi się telefon.
- Około 20. Niby wcześnie , ale mamy dzisiaj wyjątkowo paskudny dzień. Tak przy okazji , Harry jestem.
- Lily. To zabawne , ale masz na imię tak jak członek mojego ulubionego zespołu.
- Czyżbyś była zapaloną fanką One Direction ? - zaśmiał się
- Tak
- W takim razie możesz uznać ten dzień za jeden z najszczęśliwszych dni w Twoim życiu.
- Wątpię , właśnie dowiedziałam się,że mój chłopak ma inną , ogólnie ten cały dzień jest beznadziejny. Nie mam jak wrócić do domu . Osoba , którą kochałam wbiła mi nóż w plecy. Ośmieszyła mnie , tak cholernie upokorzyła...jak on mógł mnie zdradzić ? - znowu zaczęłam płakać , Harry objął mnie opiekuńczo ramieniem.
- Nie martw się , jesteś za piękna żeby płakać przez jakiegoś frajera.
- Nie wiesz jak wyglądam , jest ciemno.- zaśmiałam się przez łzy
- Przeczuwam,że jesteś śliczna.
- No to raczej się zawiedziesz....poczekaj chwilę. - zamyśliłam się - Nazwałeś ten dzień najszczęśliwszym w moim życiu zaraz po tym jak dowiedziałeś się,że jestem Directionerką....a wcześniej przedstawiłeś się jako Harry....O BOZIU TY JESTEŚ HARRY STYLES ! - właśnie w tym momencie wszystko do mnie dotarło. Moja mina musiała być po prostu niemożliwa , wnioskuję to po tym,że chłopak się zaśmiał.
- Brawo , twój mózg pracuje naprawdę na wysokich obrotach - śmiał się dalej
- Myślę,że akurat DZISIAJ mógłbyś mu to wybaczyć . Ma ciężki dzień - uśmiechnęłam się przez łzy.
Latarnia znajdująca się obok ławeczki momentalnie się zapaliła. Przyjrzałam się mu. Był taki idealny , żywcem wyciągnięty z plakatów rozwieszonych po moim całym pokoju.
- Nie myliłem się - spojrzał na mnie - Jesteś piękna.
Poczułam,że cała się czerwienię.
- Tak , pewnie , oczywiście. Jak ktoś jest piękny to ty. - wyrwało mi się - Znaczy się no wiesz...no
- Tak , tak jestem cudny. Wiem to , Louis i moja mama często mi to powtarzają.
Oboje się zaśmialiśmy. Ten chłopak sprawił,że nawet w tak beznadziejny dzień potrafiłam się śmiać. W duszy dziękowałam Bogu za to,że właśnie dzisiaj go spotkałam.
- No to ten Lily , może Cię podwiozę ?
- Nie chciałabym robić ci kłopotu czy coś.
- Żaden kłopot...tylko wiesz coś za coś. - poruszył zabawnie brwiami
- Co masz na myśli ?
- Jak dasz mi swój numer , to Cię podwiozę.
- Nie wierzę , Harry Styles prosi mnie o numer a ja miałabym odmówić ?
- Nie masz wyjścia musisz mi go dać , chyba,że masz ochotę na nocny spacer po deszczu.
Podyktowałam chłopakowi dobrze mi znany ciąg liczb , a on wskazał mi ręką drogę do samochodu. Dopiero teraz zauważyłam,że idzie za nami dwóch dobrze zbudowanych facetów. Hazza widocznie wyczuł , że się ich obawiam.
- Spokojnie , to ochrona.
- A no tak , zapomniałam. To musi być dość przerąbane...zero prywatności.
- Oni są spoko , wiesz gorzej z Paulem ! Ten to nas opieprza serio ! - i w tym momencie zielonooki zaczął mi o wszystkim opowiadać.
O zespole , chłopakach , o czasie XFACTOR , o swoim domu rodzinnym. Nie znał mnie a zwierzał mi się.Był taki...prawdziwy. Nie , zdecydowanie nie zachowywał się jak gwiazda. Postanowiłam,że również mu o sobie opowiem. Nie należę do osób , które zwierzają się naokoło ale Harry miał w sobie coś takiego co od razu powodowało,że mu się ufa. A więc zaczęłam od tego,że pochodzę z Polski , ale że urodziłam się już tutaj w Londynie. Dokończyłam mu historię z Aronem , opowiedziałam o Maddie. Gadałam jak nakręcona. Nawet nie wiem kiedy znaleźliśmy się pod moim domem.Właściwie to nawet nie pamiętam kiedy wsiadaliśmy do samochodu. Jakoś tak w trakcie rozmowy rzuciłam Hazzie adres , nie sądziłam,że go zapamiętał. Spodziewałam się,że jakoś za chwilę będzie się mnie o niego ponownie pytał. To oznaczało,że uważnie mnie słucha....Zaparkował.
- Dziękuję Ci , za wszystko Harry . Byłeś dzisiaj takim moim promyczkiem - uśmiechnęłam się do niego promiennie.
- To raczej ja Ci dziękuję. Nareszcie miałem się komu wygadać. Mam nadzieję,że jeszcze będziesz chciała się ze mną spotkać.
- No pewnie ,że tak .
- W takim razie zadzwonię do Ciebie jutro. I pamiętaj , nie przejmuj się frajerem ! - Harry kiwnął mi na pożegnanie
Pomachałam mu tylko stojąc już w progu. Weszłam do domu. W salonie siedzieli rodzice i oglądali jakiś program rozrywkowy.
- Jestem ! - krzyknęłam ściągając buty. Już wchodziłam po schodach kiedy nagle usłyszałam głos mamy.
- Lily....jak się czujesz kochanie ? - spytała czule , opierając się o balustradę
- A jak mam się czuć ? Przepraszam,że tak późno wróciłam,ale zasiedz...
- Nie przepraszaj. Wiemy co się stało. Maddie zadzwoniła , bo się o Ciebie martwiła. Zresztą my też. Następnym razem proszę naładuj telefon zanim postanowisz zaszyć się gdzieś samotnie.
- Nie będzie następnego razu mamo - uśmiechnęłam się delikatnie
- Zuch dziewczyna... - mama podeszła do mnie i pogłaskała mnie po policzku.
- Nawet nie zgadniesz kto podwiózł mnie do domu i kogo dzisiaj poznałam - od razu na mojej twarzy pojawił się uśmiech od ucha do ucha.
- No któż to taki ?
- Harry Styles , no wiesz ten z mojego ulubionego zespołu. Podszedł do mnie w parku , jest naprawdę świetnym człowiekiem. Wziął ode mnie numer i powiedział,że jutro zadzwoni. To jest niewiarygodne. Wiesz taki promyczek w tym beznadziejnym dniu.
- Widzę,że szybko pogodziłaś się ze zdradą.
- Nie pogodziłam , wcale. Ale no wiesz....za frajerem płakać nie będę .
Poszłam na górę i wzięłam szybki prysznic. Położyłam się do łóżka i zasnęłam. Z jednej strony było mi cholernie źle a z drugiej bardzo się cieszyłam,że poznałam Harrego. Czułam ,że on wiele zmieni w moim życiu...
_______________________________________________________________________________
JEDYNKA JUŻ DRUGIEGO OPOWIADANIA :)
JEŻELI CHCECIE BYĆ INFORMOWANI , DAJCIE SWOJE TWITTEROWE NICKI.
Z GÓRY DZIĘKUJĘ , DIRECTIONERKA
Biegłam. Nie za bardzo wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Było ciemno , zimno. Niebo płakało razem ze mną , a kropelki zimnego deszczu przyprawiały moje ciało o drgawki. Znajdowałam się w parku. Po wydarzeniach które spotkały mnie dzisiejszego dnia , chciałam być sama. W oddali zobaczyłam ławkę. Postanowiłam,że odpocznie sobie chwilę , a później zastanowię się co dalej. Udałam się w jej kierunku. Usiadłam na mokrym drewnie i odchyliłam głowę do tyłu. Zakryłam dłońmi twarz i rozryczałam się na dobre....
* FLASHBACK*
Ten dzień już od poranku wydawał się być beznadziejny. Zaspałam na dwie pierwsze lekcje. Później jeszcze autobus tak strasznie się wlekł. Dotarłam do szkoły dość sporo spóźniona. Wpadłam zdyszana na czwartą lekcję i od razu zajęłam miejsce obok mojej najlepszej przyjaciółki. Nie obyło się od ochrzanu spuszczonego przez nauczycielkę matematyki. Później wszystko wydawało się układać , aż do przerwy obiadowej gdzie jakiś nieudolny pierwszoklasista wylał na mnie swoje picie . Pospieszyłam do toalety gdzie przebrałam swój uplamiony t-shirt na koszulkę z logo ulubionego zespołu. Przynajmniej reszta dnia układała się dość pomyślnie. Po lekcjach byłam umówiona ze swoim chłopakiem - Aronem. Kiedy czekałam , aż on skończy lekcję zdarzyła mi się kolejna przykra niespodzianka. Otóż okazało się,że muszę iść jeszcze na jakieś zaliczenia z geometrii. Po kolejnej godzinie spędzonej w szkole , wreszcie mogłam wtulić się w tors mojego faceta.
- Jak tam ci minął dzień , malutka ? - zaczął
- Nawet nie pytaj , był po prostu beznadziejny ! Nie wiem czy może być jeszcze gorzej....
- No właśnie musimy pogadać - chłopak puścił moją rękę i stanął naprzeciw - Tak no wiesz, na poważnie.
- Coś się stało ? - spojrzałam niepewnie na chłopaka.
- Poznałem kogoś , właściwie to jestem z tą dziewczyną - walnął prosto z mostu
- Sł...Słucham ? Jak to jesteś z nią ? Przecież to ja jestem Twoją dziewczyną ! Kocham Cię ! - poczułam,że do moich oczu napływają łzy
- Ale ja Ciebie nie. Takie życie -
- Takie życie ? Zdradziłeś mnie , upokorzyłeś mnie i jedyne co jesteś w stanie mi powiedzieć to" takie życie " ? Kurwa Mać ! - przeklnęłam ,mimo że nigdy tego nie robiłam . To właśnie chyba w tym momencie Aron postanowił mnie trochę udobruchać . Zaczął się do mnie przysuwać w celu przytulenia mnie.
- No chodź tutaj , dasz sobie radę.
- Nie dotykaj mnie - szepnęłam jednak on chyba nie usłyszał , bo wciąż do mnie podchodził - NIE DOTYKAJ MNIE - wrzasnęłam , zamachnęłam się i wycelowałam siarczystego liścia w jego policzek.
* END OF THE FLASHBACK *
Tak , to był zdecydowanie najgorszy dzień w moim życiu. Siedziałam tak nawet nie wiem ile. Jedyne co wiem to,że było mi bardzo zimno. Czułam się potwornie zraniona , jeszcze chyba nikt nigdy aż tak bardzo mnie nie skrzywdził. Czemu nie słuchałam tych wszystkich ludzi , którzy mówili mi,że Aron to dupek ? Dlaczego ? A no tak już wiem...bo zakochałam się w nim jak idiotka. Ciekawe kim jest ta dziewczyna , kim jest ta bezczelna suka , z którą mnie zdradził ? Nie to nie jest tylko i wyłącznie jej wina , gdyby nie chciał nie zrobiłby tego. Nagle ktoś zajął miejsce obok mnie. Był to jakiś chłopak jednak przez ciemność nie zdawałam sobie sprawy kto tak naprawdę siedzi obok mnie.
- Wszystko w porządku ? - zapytał
- Tak , wszystko jest okej. - szybko otarłam łzy licząc na to,że chłopak tego nie zauważy.
- Gdyby wszystko byłoby okej nie siedziałabyś o tej godzinie w parku , nie płakałabyś a przede wszystkim nie zamarzałabyś - w tym momencie poczułam,że moje ramiona otula coś ciepłego.Prawdopodobnie była to bluza czy też marynarka mojego towarzysza.
- Dziękuję , ale jest mi to niepotrzebne - chciałam ściągnąć bluzę , ale on mi na to nie pozwolił. Sięgnęłam więc po telefon żeby sprawdzić , która jest godzina. Był rozładowany. - Przepraszam , ale wiesz może która jest ? Rozładował mi się telefon.
- Około 20. Niby wcześnie , ale mamy dzisiaj wyjątkowo paskudny dzień. Tak przy okazji , Harry jestem.
- Lily. To zabawne , ale masz na imię tak jak członek mojego ulubionego zespołu.
- Czyżbyś była zapaloną fanką One Direction ? - zaśmiał się
- Tak
- W takim razie możesz uznać ten dzień za jeden z najszczęśliwszych dni w Twoim życiu.
- Wątpię , właśnie dowiedziałam się,że mój chłopak ma inną , ogólnie ten cały dzień jest beznadziejny. Nie mam jak wrócić do domu . Osoba , którą kochałam wbiła mi nóż w plecy. Ośmieszyła mnie , tak cholernie upokorzyła...jak on mógł mnie zdradzić ? - znowu zaczęłam płakać , Harry objął mnie opiekuńczo ramieniem.
- Nie martw się , jesteś za piękna żeby płakać przez jakiegoś frajera.
- Nie wiesz jak wyglądam , jest ciemno.- zaśmiałam się przez łzy
- Przeczuwam,że jesteś śliczna.
- No to raczej się zawiedziesz....poczekaj chwilę. - zamyśliłam się - Nazwałeś ten dzień najszczęśliwszym w moim życiu zaraz po tym jak dowiedziałeś się,że jestem Directionerką....a wcześniej przedstawiłeś się jako Harry....O BOZIU TY JESTEŚ HARRY STYLES ! - właśnie w tym momencie wszystko do mnie dotarło. Moja mina musiała być po prostu niemożliwa , wnioskuję to po tym,że chłopak się zaśmiał.
- Brawo , twój mózg pracuje naprawdę na wysokich obrotach - śmiał się dalej
- Myślę,że akurat DZISIAJ mógłbyś mu to wybaczyć . Ma ciężki dzień - uśmiechnęłam się przez łzy.
Latarnia znajdująca się obok ławeczki momentalnie się zapaliła. Przyjrzałam się mu. Był taki idealny , żywcem wyciągnięty z plakatów rozwieszonych po moim całym pokoju.
- Nie myliłem się - spojrzał na mnie - Jesteś piękna.
Poczułam,że cała się czerwienię.
- Tak , pewnie , oczywiście. Jak ktoś jest piękny to ty. - wyrwało mi się - Znaczy się no wiesz...no
- Tak , tak jestem cudny. Wiem to , Louis i moja mama często mi to powtarzają.
Oboje się zaśmialiśmy. Ten chłopak sprawił,że nawet w tak beznadziejny dzień potrafiłam się śmiać. W duszy dziękowałam Bogu za to,że właśnie dzisiaj go spotkałam.
- No to ten Lily , może Cię podwiozę ?
- Nie chciałabym robić ci kłopotu czy coś.
- Żaden kłopot...tylko wiesz coś za coś. - poruszył zabawnie brwiami
- Co masz na myśli ?
- Jak dasz mi swój numer , to Cię podwiozę.
- Nie wierzę , Harry Styles prosi mnie o numer a ja miałabym odmówić ?
- Nie masz wyjścia musisz mi go dać , chyba,że masz ochotę na nocny spacer po deszczu.
Podyktowałam chłopakowi dobrze mi znany ciąg liczb , a on wskazał mi ręką drogę do samochodu. Dopiero teraz zauważyłam,że idzie za nami dwóch dobrze zbudowanych facetów. Hazza widocznie wyczuł , że się ich obawiam.
- Spokojnie , to ochrona.
- A no tak , zapomniałam. To musi być dość przerąbane...zero prywatności.
- Oni są spoko , wiesz gorzej z Paulem ! Ten to nas opieprza serio ! - i w tym momencie zielonooki zaczął mi o wszystkim opowiadać.
O zespole , chłopakach , o czasie XFACTOR , o swoim domu rodzinnym. Nie znał mnie a zwierzał mi się.Był taki...prawdziwy. Nie , zdecydowanie nie zachowywał się jak gwiazda. Postanowiłam,że również mu o sobie opowiem. Nie należę do osób , które zwierzają się naokoło ale Harry miał w sobie coś takiego co od razu powodowało,że mu się ufa. A więc zaczęłam od tego,że pochodzę z Polski , ale że urodziłam się już tutaj w Londynie. Dokończyłam mu historię z Aronem , opowiedziałam o Maddie. Gadałam jak nakręcona. Nawet nie wiem kiedy znaleźliśmy się pod moim domem.Właściwie to nawet nie pamiętam kiedy wsiadaliśmy do samochodu. Jakoś tak w trakcie rozmowy rzuciłam Hazzie adres , nie sądziłam,że go zapamiętał. Spodziewałam się,że jakoś za chwilę będzie się mnie o niego ponownie pytał. To oznaczało,że uważnie mnie słucha....Zaparkował.
- Dziękuję Ci , za wszystko Harry . Byłeś dzisiaj takim moim promyczkiem - uśmiechnęłam się do niego promiennie.
- To raczej ja Ci dziękuję. Nareszcie miałem się komu wygadać. Mam nadzieję,że jeszcze będziesz chciała się ze mną spotkać.
- No pewnie ,że tak .
- W takim razie zadzwonię do Ciebie jutro. I pamiętaj , nie przejmuj się frajerem ! - Harry kiwnął mi na pożegnanie
Pomachałam mu tylko stojąc już w progu. Weszłam do domu. W salonie siedzieli rodzice i oglądali jakiś program rozrywkowy.
- Jestem ! - krzyknęłam ściągając buty. Już wchodziłam po schodach kiedy nagle usłyszałam głos mamy.
- Lily....jak się czujesz kochanie ? - spytała czule , opierając się o balustradę
- A jak mam się czuć ? Przepraszam,że tak późno wróciłam,ale zasiedz...
- Nie przepraszaj. Wiemy co się stało. Maddie zadzwoniła , bo się o Ciebie martwiła. Zresztą my też. Następnym razem proszę naładuj telefon zanim postanowisz zaszyć się gdzieś samotnie.
- Nie będzie następnego razu mamo - uśmiechnęłam się delikatnie
- Zuch dziewczyna... - mama podeszła do mnie i pogłaskała mnie po policzku.
- Nawet nie zgadniesz kto podwiózł mnie do domu i kogo dzisiaj poznałam - od razu na mojej twarzy pojawił się uśmiech od ucha do ucha.
- No któż to taki ?
- Harry Styles , no wiesz ten z mojego ulubionego zespołu. Podszedł do mnie w parku , jest naprawdę świetnym człowiekiem. Wziął ode mnie numer i powiedział,że jutro zadzwoni. To jest niewiarygodne. Wiesz taki promyczek w tym beznadziejnym dniu.
- Widzę,że szybko pogodziłaś się ze zdradą.
- Nie pogodziłam , wcale. Ale no wiesz....za frajerem płakać nie będę .
Poszłam na górę i wzięłam szybki prysznic. Położyłam się do łóżka i zasnęłam. Z jednej strony było mi cholernie źle a z drugiej bardzo się cieszyłam,że poznałam Harrego. Czułam ,że on wiele zmieni w moim życiu...
_______________________________________________________________________________
JEDYNKA JUŻ DRUGIEGO OPOWIADANIA :)
JEŻELI CHCECIE BYĆ INFORMOWANI , DAJCIE SWOJE TWITTEROWE NICKI.
Z GÓRY DZIĘKUJĘ , DIRECTIONERKA
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)