Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 12 czerwca 2012

Rozdział II - "Nareszcie możesz zacząć żyć !"

Powoli otworzyłam oczy. Moje łóżko było takie wygodne...ehh , ale cóż trzeba się z niego zwlec. Całe szczęście,że jest sobota i nie muszę szykować się do szkoły. Spojrzałam na zegarek stojący na szafce nocnej , wskazywał on godzinę10:00. Przeciągnęłam się niechętnie i usiadłam na brzegu łóżka. Wstałam i poszłam się trochę ogarnąć. Wzięłam prysznic , umyte włosy związałam w koka i przyodziałam się w wygodniutki dres. Schodząc po schodach poczułam cudowny zapach naleśników.


- Mmm...mamo jak ty dobrze wiesz na co mam ochotę - pocałowałam w policzek moją rodzicielkę i usiadłam do stołu. Nałożyłam sobie szybko trzy naleśniki i polałam je syropem klonowym. 


- Przecież jest sobota , a to jeden z nielicznych dni kiedy możemy zjeść razem. - mama dokończyła smażenie i usiadła naprzeciw mnie. 


Zaraz dołączyli do nas tata i David. Wszyscy zajadaliśmy się smakołykami jakie przyrządziła nam mama.


- To co misiaki , macie może ochotę wybrać się na jakąś rodzinną wycieczkę ? - zapytał tata


- Miałeś już tak do nas nie mówić - oburzył się brat , a ja tylko mu przytaknęłam.


- Oj dzieciaki ! Dla mnie zawsze będziecie mali ! - tatko zaśmiał się i spojrzał na nas. - Dobra , to co jedziemy gdzieś czy nie ?


- Z wielką chęcią słonko - uśmiechnęła się mama - Już dawno nigdzie razem nie byliśmy.


- Pewnie , sobota z rodziną dobrze mi zrobi - wtrącił też brat.


Czy tylko ja nie miałam ochoty na wyjazd z rodzinką ? Najwidoczniej. Chciałam sobie posiedzieć w domu , spotkać się z Mads.


- Wiecie co , bardzo Was przepraszam , ale chciałam właściwie zostać w domu. - zaczęłam niepewnie


- Nie Lily , jak wszyscy to wszyscy - uciął tata


- Oj kochanie , chyba ma prawo spotkać się z przyjaciółką , odpocząć. Niekoniecznie rozrywką jest dla niej wyjazd ze staruszkami i młodszym bratem. Dobrze się uczy , nie sprawia problemów. Chyba raczej nie zrobi sobie krzywdy przez dwa dni , co ? -mama pogłaskała tatę po policzku


- No dobra , ale żadnych imprez , alkoholu , fajek , narkotyków a przede wszystkim chłopaków...- tata pokiwał mi przed oczami palcem i zaśmiał się 


- Uwierz mi papo , jakoś nie za bardzo mam ochotę na jakiekolwiek romanse w tym momencie. Czysto przyjacielskie spotkania - uśmiechnęłam się i wzięłam łyk kakao.


Około godziny 12:00 wszyscy stali spakowani w salonie. To wyjazd na dwa dni , a oni brali tyle rzeczy. Przede wszystkim jedzenia. W sumie mam to po nich , tyle że ja moje walizki zapełniam ciuchami.


- Dobra uważaj na siebie maleńka , tutaj masz klucze od domu , kurczak w zamrażarce , zrób sobie jakieś warzywa też...no mamy brokuły i marchewkę.Może ryż do tego...Zresztą co tam sobie będziesz chciała. Pieniądze leżą na stole w kuchni , myślę że 100 funtów ci wystarczy co ? - mama spojrzała na mnie zmartwiona - Kurcze no , lepiej już chodźmy bo się rozmyślę.


- Oj mamo , dam sobie radę ! Spokojnie ! Jedźcie już i bawcie się dobrze.


- No dobra , pa skarbie.


Pożegnałam się z każdym i zamknęłam drzwi. Usłyszałam,że na górze dzwoni mój telefon więc pobiegłam do mojego pokoju. Spojrzałam na wyświetlacz , nie miałam tego numeru w kontaktach.


- Tak ? - zapytałam


- Hej tutaj Harry , dodzwoniłem się może do Lily ? - usłyszałam ten ujmujący głos...


- Przy telefonie. Coś się stało ? 


- Nie..a właściwie tak. - zaśmiał się do słuchawki


- W takim razie co ? 


- Porywam Cię gdzieś dzisiaj. 


- A można wiedzieć gdzie ?


- Nie, nie , nie ! To ma być niespodzianka !


- To może przed wpadniesz do mnie na obiad co ? - uśmiechnęłam się w duchu na myśl o spotkaniu z Hazzą.


- Nie chcę robić Tobie i Twojej rodzinie problemu.


- Nie robisz żadnego problemu. Zresztą rodzice i brat wyjechali na weekend. 


- W takim razie zgoda , ale później moja niespodzianka !


- Dobra. W takim razie bądź u mnie o 14:00. Znasz adres.


- Do zobaczenia , piękna.


- Spadaj głupolu - zaśmiałam się i rozłączyłam.


Mimowolnie na moich policzkach pojawiły się rumieńce. Co ja wyprawiam ?! Powinnam teraz zwijać się w łóżku z toną chusteczek , a nie randkować. Nie...no przecież ja nie randkuję. To zwykłe przyjacielskie spotkanie. Nic więcej. Pamiętaj Lily , nie licz na nic więcej bo się przeliczysz ! Powtarzałam to sobie non stop. Spojrzałam na zegarek była 12:30 . Muszę się zacząć szykować. Poszłam do łazienki i zrobiłam sobie makijaż. Kreski eye-linerem , trochę różu i gotowe. Rozpuściłam włosy , które ułożyły się w gustowne fale. Założyłam na siebie czarne rurki , neonowe różowe vansy i biały prześwitujący top oversize. Wyglądałam całkiem nieźle. Zeszłam na dół i zabrałam się za szykowanie obiadu. Przyodziałam biały fartuszek mojej mamy. " Zawodowa kucharka" pomyślałam i uśmiechnęłam się. Wyjęłam z zamrażalnika kurczaka i odmroziłam go w mikrofali , później włożyłam do parowaru. Później dołożyłam jeszcze brokuły , marchewkę jedynie obrałam gdyż nie znoszę gotowanej. Traci ona dla mnie smak. Ugotowałam ryż. Przed 14 wszystko było już gotowe więc rozłożyłam talerze i sztućce , zapaliłam jakieś świeczki na stole i zaczęłam nakładać jedzenie. Ledwo co skończyłam a usłyszałam dzwonek do drzwi. Kiedy je otworzyłam stał przede mną roześmiany Harry z butelką wina w ręce. Zmierzył mnie od stóp do głów i uśmiechnął się.


- Pięknie wyglądasz - powiedział 


- Zwyczajnie - uśmiechnęłam się do niego - Ale dziękuję.


- Przyniosłem coś do obiadu - wręczył mi wino - Wiem,że nie jesteś pełnoletnia ale lampka czy dwie nie zaszkodzą.


- No właśnie obiadu ! Wchodź szybko i siadaj do stołu , bo stygnie ! A co do wina to dziękuję , z pewnością się napijemy.


Harry wszedł do domu i zajął miejsce przy stole. Rozglądał się dookoła podczas , gdy ja nalewałam wino.


- Proszę - postawiłam przed nim lampkę wypełnioną czerwonym płynem


- Ale ze mnie idiota , to ja powinienem nalać Tobie. Zresztą i tak nie mogę pić - będę prowadził- Hazza uderzył się w czoło ręką - Przepraszam.


- No tak racja - usiadłam na przeciwko niego i ręką zachęciłam do jedzenia. Zaimponował mi swoją odpowiedzialnością.


Po posiłku i winie , wrzuciłam naczynia do zmywarki a Harry poszedł skorzystać z toalety. Nagle usłyszałam,że dzwoni stacjonarny. Kiedy odebrałam usłyszałam Maddie.


- No kurwa Lily ,czemu ty nie odbierasz ? Załamałaś się czy coś. Wiem,że nie ma Twoich rodziców więc może jakieś pyjama party ? - nawijała jak szalona


- Wiesz co , to dobry pomysł. Ale musiałabyś wpaść około 20:00 dopiero. 


- Czemu dopiero o 20:00 ? - przyjaciółka zaśmiała się - Randka ?


- Wszystko Ci opowiem jak przyjdziesz , teraz nie za bardzo mogę gadać - zobaczyłam,że Hazza stoi w progu kuchni - Bądź o tej 20:00 .


- No okej ,okej ! A i jeszcze coś...NARESZCIE MOŻESZ ZACZĄĆ ŻYĆ LILY - przyjaciółka wykrzyczała z entuzjazmem ostatnie słowa i rozłączyła się.


Chłopak przyglądał mi się uważnie.


- Jeżeli przeszkadzam czy coś to mogę już iść- spojrzał znacząco na telefon.


- Nie to tylko przyjaciółka dzwoniła w sprawie naszego pyjama party. A co chcesz się wykręcić od niespodzianki ? - spojrzałam na niego i oparłam się plecami o blat kuchenny.


- Nigdy - od razu się ożywił - To co idziemy ? 


- Jasne - uśmiechnęłam się i udałam się w kierunku drzwi. Przepuściłam przez próg Harrego i zakluczyłam je.


Wsiedliśmy do samochodu. Podjechaliśmy pod London Eye. Chłopak otworzył mi drzwi i pozwolił spokojnie wysiąść. Złapał mnie pod rękę i poprowadził do kasy. Kupił dwa bilety i stanęliśmy w kolejce. Oczywiście po chwili otoczyła nas grupa fanek i fotoreporterów. Dziewczyny robiły sobie z nim zdjęcia , a właściwie to ja im robiłam. Kilka nawet zrobiło sobie fotkę ze mną. Nie kryłam zdziwienia. Hazza tylko się ze mnie śmiał.


- I co fajna niespodzianka ? - zapytał kiedy wreszcie mieliśmy chwilę spokoju.


- Tak , ale jest mały problem. Mam lęk wysokości - spojrzałam w zielone oczy chłopaka.


- Przy mnie nie masz się czego bać .


- Nie wątpię , ale to wiesz taka siła wyższa.  - zaśmiałam się


- Damy jakoś radę - po tych słowach naszła nasza kolej i wsiedliśmy do kapsułki.


Byliśmy tam sami , bo o to Harry poprosił obsługę. Miło. Z początku trochę się bałam , ale później zaczęliśmy gadać , wygłupiać się i robić zdjęcia więc o wszystkim zapomniałam. Kiedy znajdowaliśmy się na samej górze , chłopak poprosił żebyśmy zrobili sobie razem zdjęcie. Znooowu.


- No chodź - prosił 


-  Co teraz ty masz zamiar zamienić się w paparazzi ? 


- Gdybym miałbyś Twoim prześladowcą to czemu nie - uśmiechnął się i wyjął telefon. - To co ?


- No dobra ale to ostatni raz. - stanęłam obok Hazzy i w momencie kiedy zaczął robić zdjęcie pocałowałam go w policzek.


- Za co to ? - popatrzył na mnie uśmiechnięty i zaróżowiony. 


- Za wszystko i też po to żebyś więcej nie prosił mnie o zdjęcie , przynajmniej dzisiaj - zaśmiałam się.


- Patrz jak fajnie wyszło. Ładnie razem wyglądamy - pokazał mi zdjęcie w swoim IPhonie. Rzeczywiście ładnie razem wyglądaliśmy . Nagle zobaczyłam,że on ustawia je na tapetę zablokowującą ekran. - Ty też . 


- Co ja też ? - spojrzałam na niego. On jednak zamiast mi odpowiedzieć , chwycił do ręki mój telefon , pocałował mnie w policzek i z zaskoczenia zrobił zdjęcie.


- Teraz ty też będziesz to miała - zaśmiał się jak mały zwycięzca i również mi ustawił to na tapetę zablokowującą ekran.


- Dzięki Hazz - zaśmiałam się i poczochrałam delikatnie jego włosy.


Siedzieliśmy jeszcze trochę i gadaliśmy. Później kiedy zjechaliśmy na dół , udaliśmy się do jego samochodu. Ze względu na to,że było już grubo po 19 musiałam wracać do domu bo byłam umówiona z Mads. 


Hazza zaparkował na moim podjeździe i znowu wysiadł po to żeby otworzyć mi drzwi.


- Dziękuję - wysiadłam .


- To ja Ci dziękuję , za cały ten dzień . Jesteś świetna - po wypowiedzeniu tych słów zaczął się do mnie zbliżać. Chciałam tego , naprawdę tego chciałam. Może i wyjdę teraz na zdzirę , że ledwo straciłam chłopaka a już z kolejnym ale to tamten mnie zdradził . Spowodował,że moje serce się rozleciało, a Harry....on zawsze był dla mnie ideałem. A kiedy poznałam go osobiście , zauroczyłam sie w nim. W tym jaki jest , w jaki sposób mnie traktuje. Już nie był dla mnie idolem , był po prostu Harrym. Niezwykle przystojnym ,przemiłym i zabawnym chłopakiem. Zaczynałam coś do niego czuć. Nie coś takiego jak do Arona. Coś mocniejszego...nigdy nie wierzyłam w szybką miłość. Ale może dlatego,że wcale nie znałam miłości ? Może coś co czułam do Arona było po prostu potrzebą posiadania chłopaka ? Teraz jedyne czego potrzebowałam to Harry , przez cały dzień i całą poprzednią noc po spotkaniu o nim myślałam. Non stop , o jego oczach , uśmiechu , włosach , słyszałam w myślach jego głos. 


Zaczęłam również się do niego przybliżać , nasze usta prawie się ze sobą stykały kiedy nagle usłyszałam chrząknięcie za plecami. Szybko oderwaliśmy się od siebie. Stała za mną Maddie , byłam na nią tak wkurwiona. Mimo,że kochałam tą piegowatą istotkę to teraz chciałam ją zabić.


- O jesteś już - byłam cała czerwona , jak małe dziecko przyłapane na czymś zabronionym.


- Jestem - przyjaciółka uśmiechała się promiennie.


- Poznajcie się , Harry - Maddie , Maddie - Harry - pokazałam na chłopaka.


- Miło mi cię poznać Maddie - uśmiechnął się.


- Wiesz co Lil , akurat mi nie musiałaś przedstawiać kto to jest - zaśmiała się - Mnie również miło Harry.


- Będę już leciał , bo pewnie chłopaki się martwią - Hazza uśmiechnął się nieśmiale i spojrzał na mnie - Do zobaczenia piękna - ostatnie słowo wyszeptał mi do ucha i pocałował w policzek - Pa Maddie ! - pomachał dziewczynie.


- Do zobaczenia - posłałam mu jeden z najpiękniejszych uśmiechów. 


- Hej Harry ! -zawołała Mads


Wsiadł do samochodu i patrząc się prosto w moje oczy , zarumieniony i z uśmiechem - odjechał. Serce biło mi jak szalone , podejrzewam ,że jemu też. Zostałam więc z przyjaciółką sama.


- No tego się kurwa nie spodziewałam. Chyba musimy pogadać - pokazała zęby w uśmiechu.


- Właź do domu to tam będę mogła Cię opieprzyć - zaśmiałam się i objęłam ją ramieniem.


W domu zrobiłyśmy sobie kakao , wzięłyśmy duże kubki lodów czekoladowo - waniliowych i usiadłyśmy w mojej sypialni. Całą noc gadałyśmy , zwierzyłam się jej z moich uczuć co do Hazzy. Ona zawsze mnie rozumiała. Była jak siostra. Najlepsza siostra świata.


________________________________________________________________________________


DZIĘKUJĘ ZA WSPARCIE I WEJŚCIA TUTAJ . MAM NADZIEJĘ,ŻE SIĘ PODOBA ! CZYTAMY & KOMENTUJEMY MISIAKI ! JEŻELI CHCECIE BYĆ INFORMOWANI TO DAJCIE MI SWOJE TWITTEROWE NICKI LUB PODAJCIE ADRESY SWOICH BLOGÓW LUB E-MAILI. A TYMCZASEM : POOOLSKA GOOOLA !

1 komentarz:

  1. Ten rozdział jest zajebisty . !
    Nie mogę doczekać się następnego ; )

    OdpowiedzUsuń