*
Biegłam. Nie za bardzo wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Było ciemno , zimno. Niebo płakało razem ze mną , a kropelki zimnego deszczu przyprawiały moje ciało o drgawki. Znajdowałam się w parku. Po wydarzeniach które spotkały mnie dzisiejszego dnia , chciałam być sama. W oddali zobaczyłam ławkę. Postanowiłam,że odpocznie sobie chwilę , a później zastanowię się co dalej. Udałam się w jej kierunku. Usiadłam na mokrym drewnie i odchyliłam głowę do tyłu. Zakryłam dłońmi twarz i rozryczałam się na dobre....
* FLASHBACK*
Ten dzień już od poranku wydawał się być beznadziejny. Zaspałam na dwie pierwsze lekcje. Później jeszcze autobus tak strasznie się wlekł. Dotarłam do szkoły dość sporo spóźniona. Wpadłam zdyszana na czwartą lekcję i od razu zajęłam miejsce obok mojej najlepszej przyjaciółki. Nie obyło się od ochrzanu spuszczonego przez nauczycielkę matematyki. Później wszystko wydawało się układać , aż do przerwy obiadowej gdzie jakiś nieudolny pierwszoklasista wylał na mnie swoje picie . Pospieszyłam do toalety gdzie przebrałam swój uplamiony t-shirt na koszulkę z logo ulubionego zespołu. Przynajmniej reszta dnia układała się dość pomyślnie. Po lekcjach byłam umówiona ze swoim chłopakiem - Aronem. Kiedy czekałam , aż on skończy lekcję zdarzyła mi się kolejna przykra niespodzianka. Otóż okazało się,że muszę iść jeszcze na jakieś zaliczenia z geometrii. Po kolejnej godzinie spędzonej w szkole , wreszcie mogłam wtulić się w tors mojego faceta.
- Jak tam ci minął dzień , malutka ? - zaczął
- Nawet nie pytaj , był po prostu beznadziejny ! Nie wiem czy może być jeszcze gorzej....
- No właśnie musimy pogadać - chłopak puścił moją rękę i stanął naprzeciw - Tak no wiesz, na poważnie.
- Coś się stało ? - spojrzałam niepewnie na chłopaka.
- Poznałem kogoś , właściwie to jestem z tą dziewczyną - walnął prosto z mostu
- Sł...Słucham ? Jak to jesteś z nią ? Przecież to ja jestem Twoją dziewczyną ! Kocham Cię ! - poczułam,że do moich oczu napływają łzy
- Ale ja Ciebie nie. Takie życie -
- Takie życie ? Zdradziłeś mnie , upokorzyłeś mnie i jedyne co jesteś w stanie mi powiedzieć to" takie życie " ? Kurwa Mać ! - przeklnęłam ,mimo że nigdy tego nie robiłam . To właśnie chyba w tym momencie Aron postanowił mnie trochę udobruchać . Zaczął się do mnie przysuwać w celu przytulenia mnie.
- No chodź tutaj , dasz sobie radę.
- Nie dotykaj mnie - szepnęłam jednak on chyba nie usłyszał , bo wciąż do mnie podchodził - NIE DOTYKAJ MNIE - wrzasnęłam , zamachnęłam się i wycelowałam siarczystego liścia w jego policzek.
* END OF THE FLASHBACK *
Tak , to był zdecydowanie najgorszy dzień w moim życiu. Siedziałam tak nawet nie wiem ile. Jedyne co wiem to,że było mi bardzo zimno. Czułam się potwornie zraniona , jeszcze chyba nikt nigdy aż tak bardzo mnie nie skrzywdził. Czemu nie słuchałam tych wszystkich ludzi , którzy mówili mi,że Aron to dupek ? Dlaczego ? A no tak już wiem...bo zakochałam się w nim jak idiotka. Ciekawe kim jest ta dziewczyna , kim jest ta bezczelna suka , z którą mnie zdradził ? Nie to nie jest tylko i wyłącznie jej wina , gdyby nie chciał nie zrobiłby tego. Nagle ktoś zajął miejsce obok mnie. Był to jakiś chłopak jednak przez ciemność nie zdawałam sobie sprawy kto tak naprawdę siedzi obok mnie.
- Wszystko w porządku ? - zapytał
- Tak , wszystko jest okej. - szybko otarłam łzy licząc na to,że chłopak tego nie zauważy.
- Gdyby wszystko byłoby okej nie siedziałabyś o tej godzinie w parku , nie płakałabyś a przede wszystkim nie zamarzałabyś - w tym momencie poczułam,że moje ramiona otula coś ciepłego.Prawdopodobnie była to bluza czy też marynarka mojego towarzysza.
- Dziękuję , ale jest mi to niepotrzebne - chciałam ściągnąć bluzę , ale on mi na to nie pozwolił. Sięgnęłam więc po telefon żeby sprawdzić , która jest godzina. Był rozładowany. - Przepraszam , ale wiesz może która jest ? Rozładował mi się telefon.
- Około 20. Niby wcześnie , ale mamy dzisiaj wyjątkowo paskudny dzień. Tak przy okazji , Harry jestem.
- Lily. To zabawne , ale masz na imię tak jak członek mojego ulubionego zespołu.
- Czyżbyś była zapaloną fanką One Direction ? - zaśmiał się
- Tak
- W takim razie możesz uznać ten dzień za jeden z najszczęśliwszych dni w Twoim życiu.
- Wątpię , właśnie dowiedziałam się,że mój chłopak ma inną , ogólnie ten cały dzień jest beznadziejny. Nie mam jak wrócić do domu . Osoba , którą kochałam wbiła mi nóż w plecy. Ośmieszyła mnie , tak cholernie upokorzyła...jak on mógł mnie zdradzić ? - znowu zaczęłam płakać , Harry objął mnie opiekuńczo ramieniem.
- Nie martw się , jesteś za piękna żeby płakać przez jakiegoś frajera.
- Nie wiesz jak wyglądam , jest ciemno.- zaśmiałam się przez łzy
- Przeczuwam,że jesteś śliczna.
- No to raczej się zawiedziesz....poczekaj chwilę. - zamyśliłam się - Nazwałeś ten dzień najszczęśliwszym w moim życiu zaraz po tym jak dowiedziałeś się,że jestem Directionerką....a wcześniej przedstawiłeś się jako Harry....O BOZIU TY JESTEŚ HARRY STYLES ! - właśnie w tym momencie wszystko do mnie dotarło. Moja mina musiała być po prostu niemożliwa , wnioskuję to po tym,że chłopak się zaśmiał.
- Brawo , twój mózg pracuje naprawdę na wysokich obrotach - śmiał się dalej
- Myślę,że akurat DZISIAJ mógłbyś mu to wybaczyć . Ma ciężki dzień - uśmiechnęłam się przez łzy.
Latarnia znajdująca się obok ławeczki momentalnie się zapaliła. Przyjrzałam się mu. Był taki idealny , żywcem wyciągnięty z plakatów rozwieszonych po moim całym pokoju.
- Nie myliłem się - spojrzał na mnie - Jesteś piękna.
Poczułam,że cała się czerwienię.
- Tak , pewnie , oczywiście. Jak ktoś jest piękny to ty. - wyrwało mi się - Znaczy się no wiesz...no
- Tak , tak jestem cudny. Wiem to , Louis i moja mama często mi to powtarzają.
Oboje się zaśmialiśmy. Ten chłopak sprawił,że nawet w tak beznadziejny dzień potrafiłam się śmiać. W duszy dziękowałam Bogu za to,że właśnie dzisiaj go spotkałam.
- No to ten Lily , może Cię podwiozę ?
- Nie chciałabym robić ci kłopotu czy coś.
- Żaden kłopot...tylko wiesz coś za coś. - poruszył zabawnie brwiami
- Co masz na myśli ?
- Jak dasz mi swój numer , to Cię podwiozę.
- Nie wierzę , Harry Styles prosi mnie o numer a ja miałabym odmówić ?
- Nie masz wyjścia musisz mi go dać , chyba,że masz ochotę na nocny spacer po deszczu.
Podyktowałam chłopakowi dobrze mi znany ciąg liczb , a on wskazał mi ręką drogę do samochodu. Dopiero teraz zauważyłam,że idzie za nami dwóch dobrze zbudowanych facetów. Hazza widocznie wyczuł , że się ich obawiam.
- Spokojnie , to ochrona.
- A no tak , zapomniałam. To musi być dość przerąbane...zero prywatności.
- Oni są spoko , wiesz gorzej z Paulem ! Ten to nas opieprza serio ! - i w tym momencie zielonooki zaczął mi o wszystkim opowiadać.
O zespole , chłopakach , o czasie XFACTOR , o swoim domu rodzinnym. Nie znał mnie a zwierzał mi się.Był taki...prawdziwy. Nie , zdecydowanie nie zachowywał się jak gwiazda. Postanowiłam,że również mu o sobie opowiem. Nie należę do osób , które zwierzają się naokoło ale Harry miał w sobie coś takiego co od razu powodowało,że mu się ufa. A więc zaczęłam od tego,że pochodzę z Polski , ale że urodziłam się już tutaj w Londynie. Dokończyłam mu historię z Aronem , opowiedziałam o Maddie. Gadałam jak nakręcona. Nawet nie wiem kiedy znaleźliśmy się pod moim domem.Właściwie to nawet nie pamiętam kiedy wsiadaliśmy do samochodu. Jakoś tak w trakcie rozmowy rzuciłam Hazzie adres , nie sądziłam,że go zapamiętał. Spodziewałam się,że jakoś za chwilę będzie się mnie o niego ponownie pytał. To oznaczało,że uważnie mnie słucha....Zaparkował.
- Dziękuję Ci , za wszystko Harry . Byłeś dzisiaj takim moim promyczkiem - uśmiechnęłam się do niego promiennie.
- To raczej ja Ci dziękuję. Nareszcie miałem się komu wygadać. Mam nadzieję,że jeszcze będziesz chciała się ze mną spotkać.
- No pewnie ,że tak .
- W takim razie zadzwonię do Ciebie jutro. I pamiętaj , nie przejmuj się frajerem ! - Harry kiwnął mi na pożegnanie
Pomachałam mu tylko stojąc już w progu. Weszłam do domu. W salonie siedzieli rodzice i oglądali jakiś program rozrywkowy.
- Jestem ! - krzyknęłam ściągając buty. Już wchodziłam po schodach kiedy nagle usłyszałam głos mamy.
- Lily....jak się czujesz kochanie ? - spytała czule , opierając się o balustradę
- A jak mam się czuć ? Przepraszam,że tak późno wróciłam,ale zasiedz...
- Nie przepraszaj. Wiemy co się stało. Maddie zadzwoniła , bo się o Ciebie martwiła. Zresztą my też. Następnym razem proszę naładuj telefon zanim postanowisz zaszyć się gdzieś samotnie.
- Nie będzie następnego razu mamo - uśmiechnęłam się delikatnie
- Zuch dziewczyna... - mama podeszła do mnie i pogłaskała mnie po policzku.
- Nawet nie zgadniesz kto podwiózł mnie do domu i kogo dzisiaj poznałam - od razu na mojej twarzy pojawił się uśmiech od ucha do ucha.
- No któż to taki ?
- Harry Styles , no wiesz ten z mojego ulubionego zespołu. Podszedł do mnie w parku , jest naprawdę świetnym człowiekiem. Wziął ode mnie numer i powiedział,że jutro zadzwoni. To jest niewiarygodne. Wiesz taki promyczek w tym beznadziejnym dniu.
- Widzę,że szybko pogodziłaś się ze zdradą.
- Nie pogodziłam , wcale. Ale no wiesz....za frajerem płakać nie będę .
Poszłam na górę i wzięłam szybki prysznic. Położyłam się do łóżka i zasnęłam. Z jednej strony było mi cholernie źle a z drugiej bardzo się cieszyłam,że poznałam Harrego. Czułam ,że on wiele zmieni w moim życiu...
_______________________________________________________________________________
JEDYNKA JUŻ DRUGIEGO OPOWIADANIA :)
JEŻELI CHCECIE BYĆ INFORMOWANI , DAJCIE SWOJE TWITTEROWE NICKI.
Z GÓRY DZIĘKUJĘ , DIRECTIONERKA
Bardzo mi się podoba ;) informuj mnie - @HazzaMyLuv ;)
OdpowiedzUsuńwpadniesz do mnie? story-about-styles.blog.onet.pl ;)
Nie ma problemu :) I chętnie zajrzę na twojego bloga , bo właśnie szukałam jakiegoś nowego opowiadania do poczytania !
UsuńSuper jest ten blog . ! ;D
OdpowiedzUsuń