Wszystko układało się pomyślnie. Oczywiście cały świat już obiegła wieść o moim związku z Harrym. W mediach wrzało , ale też nie tylko z tego powodu. Nie wiadomo jak ( pewnie od pracowników szpitala) dowiedzieli się o próbie samobójczej Eleanor. Dziewczyna jakoś się uporała z napięciem wokół niej no,ale cóż dalej jest w miarę ciężko. Najgorsze w tym jest to,że chłopcy we wtorek lecą aż na dwa tygodnie do Australii. Wrócą już po pierwszym tygodniu wakacji. O tak został ostatni tydzień szkoły , na samą myśl o beztroskich dwóch miesiącach uśmiechnęłam się sama do siebie. Tyle czasu dla Harrego. Spojrzałam na zegarek już 16:00 , a jutro ponownie poniedziałek. W tym tygodniu prawie wcale nie mamy żadnych lekcji , ze względu na ostatnie dni szkoły. Loczek nie mógł się dzisiaj ze mną spotkać , bo mają z chłopakami jakiś występ w wieczornym show w telewizji. Siedziałam więc i z nudy postanowiłam włączyć laptopa. Na facebook'u znowu chyba z kilka tysięcy zaproszeń. Żadnych nie akceptowałam dlatego też włączyłam opcję subskrybcji w moim profilu - specjalnie dla fanek chłopców. Zobaczyłam,że Maddie jest online i postanowiłam do niej clicknąć.
" Siema Mads xx :) Robisz dzisiaj coś ciekawego ? "
" Hej , właściwie to nic. Masz ochotę gdzieś wyjść ? "
" Zarządzam McDonalda."
" Wiesz,że jestem na diecie ciottttooo ! "
" W takim razie nie skusisz się na pysznego McChickena z colą i frytkami ? "
" Kurwa nienawidzę cię , będę po ciebie za pół godziny "
Offline.
Wiedziałam. Zawsze mogę na nią liczyć. Postanowiłam więc pójść się trochę ogarnąć. Związałam włosy w kucyka , zostawiłam jedynie grzywkę i pasmo włosów z boku. Pomalowałam się delikatnie , założyłam białą bokserkę , czarne jeansowe shorty z ćwiekami i różowe neonowe vansy. Pogoda ostatnio dopisywała jak nigdy. Nad Londynem świeciło piękne słoneczko. Powiedziałam rodzicom , gdzie idę i wyszłam na ganek żeby poczekać sobie na Mad. Po chwili zjawiła się i ona.
- Siema - rzuciła - Idziemy ? Bo jestem strasznie głodna.
- A Twoja dieta ? - zaśmiałam się
- Popsułaś ją pół godziny temu - uśmiechnęła się i pociągnęła mnie za nadgarstek
Poszłyśmy na metro. Szczerze już dawno nie poruszałam się komunikacją miejską. Harry non stop mnie woził. Cieszyłam się na jazdę metrem jak małe dziecko. Po około 20 minutowej podróży metrem i na pieszo - znalazłyśmy się na miejscu. W siedzibie Mc obok London Eye. Po chwili siedziałyśmy już z naszymi zestawami przy stolikach i gadałyśmy. Nie minęło może 5 minut , a my z brzuchami wywalonymi do góry siedziałyśmy na kanapach. Kiedy zaczęły do nas podchodzić fanki chłopaków , postanowiłyśmy się ulotnić. Poszłyśmy się przejść po mieście. Pojechałyśmy jeszcze na Oxford Street i kupiłyśmy pare rzeczy w Primarku i TopShop'ie. Zadowolone z zakupów około 21:00 doszłyśmy do mojego domu. Mads zadzwoniła do swoich rodziców,że zostanie u mnie na noc. Mama przyniosła nam jeszcze jakąś skromną kolację , a my zamiast korzystać z tego,że możemy przegadać pół nocy - poszłyśmy spać około 23.
* RANEK *
Obudziłam się jako pierwsza. Na początek poszłam umyć zęby i opłukać twarz a następnie postanowiłam sprawdzić telefon. Oczywiście chyba ze sto połączeń od Harrego i jeszcze 10 smsów też od niego. Wczoraj zapomniałam zabrać ze sobą komórki na zakupy. Odczytałam wszystkie wiadomości , które mniej więcej brzmiały tak :
" Hej kocie xx Jak tam ci mija dzień ? Kocham Cię. "
" Zapomniałem napisać,że jesteś piękna "
" Co dzisiaj robisz ? "
" Odezwij się wreszcie , siedzę u charakteryzatorki , straszne nudy ! Tęsknię xx "
" Zobaczymy się jutro?"
" Masz w poniedziałek ciężkie lekcje? Zobaczymy się ? Błagam "
" Odpiszesz mi wreszcie ? Coś się stało ? Kocham Cię xx"
" Dzwoniłem chyba milion razy , pisze non stop a ty nic. Masz mnie dość ?"
" Zaraz wchodzimy na antenę , co robisz ? "
" Uznałem,że musi być parzysta liczba sms'ów. Kocham Cię i życzę miłej nocy mam nadzieję,że nie jesteś zła za ten mini komórkowy spam. xx :) "
" Głuptas" - pomyślałam i uśmiechnęłam się sama do siebie. Wybrałam więc jego numer. Po jakiś 5 sygnałach usłyszałam jego cudny , zachrypnięty i zaspany głos.
- O nareszcie - ożywił się
- Przepraszam kocie , ale wczoraj nie wzięłam telefonu z domu ,a wyszłam z Mads
- Kotem to jesteś tylko i wyłącznie ty . Ja tutaj umierałem z tęsknoty no
- Tak , wiem . Ja też. Widzimy się dzisiaj , nie?
- Pewnie , o której możesz ?
- Jakoś 18 Ci pasuje ?
-Będę po Ciebie
- W takim razie super , a gdzie idziemy ?
- Do mnie , a właśnie....mogłabyś zostać na noc ?
- Emm....no nie wiem Harry
- Nie proszę , nie zrozum mnie źle. Nie chcę wyjść na jakiegoś palanta. Po prostu za chwilę wyjeżdżam , a bardzo chciałbym być z Tobą . Zwyczajnie być przy Tobie cały czas.
- Pogadam z rodzicami....ja już kończę , bo muszę się naszykować do szkoły. Kocham Cię
- Ja Ciebie mocniej.
Wysłaliśmy sobie jeszcze buziaczki przez telefon. Kiedy odłożyłam telefon zobaczyłam Maddie ze sztucznym słodziutkim uśmieszkiem.
- Boże jacy wy słodcy....normalnie rzygam tęczą - i w tym momencie udała odruch wymiotny
- Morda ! - walnęłam ją poduszką w twarz , a więc rozpętałam wojnę.
Biłyśmy się chyba z dziesięć minut , dopóki na śniadanie nie zawołała nas moja mama. Zeszłyśmy zjeść , wróciłyśmy na górę i każda z nas zaczęła się ogarniać. Wyprostowałam włosy tak,że teraz sięgały mi do pępka ( kiedy są naturalnie pofalowane sięgają mniej więcej do końca żeber ) . Założyłam miętowe , obcisłe rurki 7/8 , do "środka" spodni włożyłam białą koronkową koszulkę z czarnym kołnierzykiem a pod nią stanik w kolorze nude. Do tego założyłam czarne vansy. Zrobiłam kreski eye-linerem , maznęłam policzki różem i byłam gotowa. Maddie założyła białe rurki , czerwone conversy i biały t-shirt z napisem " Supreme" . Spokojnie zdążyłyśmy na lekcję ( właściwie to tylko siedziałyśmy w klasie i na każdych zajęciach był tzw. " czas dla bliźniego " ) , które w poniedziałki zwykle zaczynają się o 10:30. Po szkole każda z nas pojechała do siebie do domu. Na samo wejście poczułam cudowny zapach pizzy mojego taty.
- Mniam - weszłam do kuchni i cmoknęłam go w policzek
- Cześć córciu , cześć. Usiądź już , bo gotowe. Żoneczko , synuś OBIADEK ! - zawołał uradowany tatusiek
Po chwili przy stole zebrała się cała nasza rodzina. Ze smakiem zajadaliśmy się wyrobem głowy naszej rodziny. Postanowiłam zacząć rozmowę na temat mojej nocy u Harrego.
- Słuchajcie - powiedziałam niepewnie - Chciałabym was o coś prosić.
- No w takim razie słuchamy - uśmiechnęła się mama.
- No bo...Harry zaprosił mnie dzisiaj na noc. On jutro już wyjeżdża i...
- Absolutnie nie - przerwał mi stanowczo tata
- No , ale tato nawet nie pozwoliłeś mi dokończyć.
- Nie będziesz w tym wieku nocować u chłopaków.
- Kochanie , spokojnie. Daj jej skończyć - jak zwykle rodzicielka starała się załagodzić gniew ojca
- Nie będziemy sami , będą jeszcze chłopaki z zespołu i pewnie ich dziewczyny też. Będziemy siedzieć i oglądać jakieś filmy czy coś.
- Teraz tak to się nazywa - zaśmiał się brat za co dostał ode mnie dość mocnego kopniaka pod stołem. Od razu uśmiech zszedł mu z twarzy.
- Przemyślimy to - powiedziała mama , łapiąc tatę za rękę i spoglądając na niego wymownie.
Po zakończonym posiłku , poszłam do swojego pokoju spakować się tak w razie co na noc do Hazzy. Była już godzina 16:00. Mniej więcej pół godziny później rodzice zawołali mnie na dół.
- Kochanie pogadaliśmy sobie z tatą na ten temat , no zgadzamy się. Prawda ? - mama spojrzała na ojca.
- Tak , zgadzamy się. Przecież my też byliśmy w Twoim wieku , też byśmy za sobą tęsknili i chcieli spędzić te ostatnie chwile przed rozłąką - razem.
- Jesteście najlepsi ! Kocham was ! - rzuciłam się rodzicom na szyje i ucałowałam uradowana każdego z osobna.
Zielonooki zjawił się punktualnie . Oczywiście jak zawsze wszedł i przywitał się z moimi rodzicami. Później poszedł na górę , gdzie zabrał moje rzeczy po czym zniósł je do samochodu żegnając się z rodzicami.
- No to pa córciu , nie rób głupstw tylko - boże jak tata to przeżywał
- Pa - pożegnałam się z każdym z nich i poszłam do samochodu. Kiedy rodzice wreszcie zniknęli z pola widzenia , mogłam spokojnie przywitać się z Harrym. Nie musiałam się za bardzo starać , bo to on pierwszy czule mnie pocałował.
- Tęskniłem kocie. Nawet nie wiesz jak się cieszę na to,że będziesz u nas spać ! Chłopcy też szaleją z radości .
- Eleanor i Danielle będą ?
- Nie , El jest teraz u swoich rodziców , a Danielle poleciała do USA na jakiś kurs taneczny.
- Będę się dziwnie czuła jako jedyna dziewczyna - spojrzałam na chłopaka
- Spoko , masz jeszcze Louisa. -
Zaśmialiśmy się oboje. Chłopcy mieszkali na drugim końcu miasta więc zanim dojechaliśmy była już 19:00. W środku przywitałam się z każdym i na wejście ustaliliśmy,że jako pierwsze oglądamy jakiś horror a później Love Actually żeby rozluźnić atmosferę. Sam wieczór zapowiadał się wspaniale , a jeszcze perspektywa zasypiania w objęciach Harrego - ulepszała go niesamowicie.
________________________________________________________________________________
Trochę długi wyszedł i nie jestem za bardzo zadowolona , ale no cóż. Komentujcie proszę xx
Ten rozdział jest zaje bisty . ! *,*
OdpowiedzUsuńSuper że Lily została na noc u Harrego ! :D
Czekam na następny rozdział ! Już się nie mogę doczekać . ! ; )