Łączna liczba wyświetleń

sobota, 16 czerwca 2012

Rozdział IV - " Mimo wszystko "

Chłopcy odwieźli mnie do domu . Przytulając się do Louis'a szepnęłam mu do ucha,że da radę. Później pożegnałam się z resztą , Harremu dałam buziaka i weszłam do środka. Było ciemno i cicho. Spojrzałam na zegarek , 4 nad ranem. Zostały mi mniej więcej 4 godziny snu , bo muszę wstać o 8:00 żeby się naszykować. Wzięłam szybki prysznic , zmyłam makijaż i walnęłam się do łóżka. Zaśnięcie nie sprawiało mi żadnych problemów. Byłam wykończona. Nagle ze snu wybudził mnie telefon. Nie sprawdzając kto dzwoni - odebrałam.


- Tak ? - zapytałam zaspanym głosem


- Przepraszam ,że Cię budzę o tej godzinie - usłyszałam Harrego - Ale Eleanor jest w szpitalu a chyba tylko ty umiesz pocieszać Lou.


- Co się stało ? - od razu oprzytomniałam - I w jakim szpitalu ?


- Próbowała popełnić samobójstwo , w St.Thomas Hospital . Dasz radę przyjechać ? Naprawdę nie wiemy co robić - głoś Hazzy się łamał


- Będę jak najszybciej się da.


Wyskoczyłam z łóżka jak poparzona.Poszłam do łazienki , umyłam zęby i opryskałam twarz zimną wodą. Zarzuciłam na siebie jakąś szarą bluzę z napisem " I <3 London " z kapturem , pod to biały top i jeszcze czarne leginsy. Na nogi założyłam czarne conversy, zabrałam ze stołu torebkę i zamówiłam taksówkę. Była pod moim domem , w maksymalnie 10 minut. Szybko powiedziałam kierowcy gdzie ma się udać. Spojrzałam na zegarek w samochodzie , była 5. Spałam zaledwie godzinę. Po około 25 minutach byliśmy na miejscu. Zostawiłam facetowi odpowiednią kwotę i wbiegłam do szpitala. Pani na recepcji pokierowała mnie do sali 25. Wjechałam windą na 2 piętro i zobaczyłam chłopaków siedzących przed salą.
Harry kiedy mnie ujrzał , zerwał się z krzesełka i mocno mnie przytulił.


- Dziękuję,że przyjechałaś - wyszeptał mi do ucha


- Nie ma za co - uśmiechnęłam się delikatnie


- Właśnie,że jest. Nie wiem co byśmy bez ciebie zrobili. - pocałował mnie delikatnie.


Uśmiechnęłam się jedynie i podeszłam do załamanego Lou. Usiadłam obok niego.


- Trzymasz się jakoś ?


- To najgorszy dzień w moim życiu.


- Louis.


- Co ? - spojrzał na mnie , a z jego oczu leciały łzy


- Wszystko się ułoży.


- Jak to słyszę to..


- Masz ochotę mnie zabić, wiem. Ale co mogę Ci powiedzieć ? Mówię Ci to co myślę, gdybym czuła,że będzie źle to byłabym w stosunku do Ciebie szczera. Co z nią tak wgl ?


- Na razie są u niej jeszcze lekarze. Nie obudziła się jeszcze. Ledwo ją odratowali.


- Jak...jak to się stało ?


- Próbowała podciąć sobie żyły , na szczęście nieskutecznie. Zemdlała na widok krwi , a jej współlokatorka ją znalazła. Od razu wezwała pogotowie no i zadzwoniła po mnie. Kurwa , ja nie wiem co mam zrobić. Jeżeli ona , jeżeli ona tego nie przeżyje to ja też nie.


- Louis , nawet nie waż się tak mówić !


- Ona zrobiła to przeze mnie. 


- Bez przesady dobrze. Zrobiła to dlatego,że zrozumiała swój błąd i wystraszyła się. Zamiast obmyślić jakieś racjonalne rozwiązanie , chciała pójść na prościznę. Nie zrozum mnie źle , ale postąpiła bardzo głupio. Nie możesz się obwiniać za jej błędy. Rozumiesz to Louis ?


Chłopak jedynie uśmiechnął się blado i spojrzał w moją stronę.


- Kiedy tylko lekarze ci pozwolą , wejdź tam i pokaż jak bardzo ją kochasz. Mimo wszystko , Lou.


- Mimo wszystko. - przytulił mnie mocno.


Posiedzieliśmy jeszcze chwilę , po czym z sali El wyszli doktorzy.


- I co z nią ? - Tomlinson podbiegł do jednego z nich.


- Zdecydowanie lepiej. Nie zrobiła sobie zbyt dużej krzywdy. Założyliśmy jej kilka szwów i opatrunków , ale proszę się nie martwić. Wybudziła się już - w tym momencie lekarz spojrzał na nas wszystkich - Jeżeli państwo chcą możecie do niej wejść, ale nie na długo.


Wszyscy wstaliśmy z miejsc i weszliśmy do środka. Moim oczom ukazała się bardzo blada El , jej oczy zwróciły się ku nam i od razu wypełniły łzami. Louis podbiegł do jej łóżka i pocałował ją w czoło. Momentalnie zaczęła płakać i go przepraszać.


- Ciii...nie płacz , odpoczywaj sobie - uśmiechnął się niej - Nawet nie wiesz jak się o Ciebie bałem...Tak bardzo Cię kocham ! - spojrzał w jej zaszklone oczy.


- Ja już z nim skończyłam , naprawdę , przyrzekam Ci , przepraszam Cię - bardzo mocno płakała 


- Nieważne , rozumiesz ? Zacznijmy wszystko od nowa dobrze ? - pogłaskał ją po policzku


- Wybaczasz mi ? Jesteś wspaniały . - uśmiechnęła się delikatnie.


- Wszystko dzięki niej - wskazał na mnie palcem - To ona kazała mi o Ciebie walczyć .


Eleanor spojrzała na mnie uśmiechnięta.


- Czy ty nie jesteś przypadkiem byłą dziewczyną...no wiesz kogo...?


- Tak , to ja. Jestem Lily.


- W takim razie Ciebie też przepraszam - uśmiechnęła się nieśmiało.


- Właściwie to powinnam Ci dziękować , Eleanor. Dzięki Tobie znalazłam prawdziwą miłość - spojrzałam na Harrego , który podszedł do mnie , objął w talii i pocałował w policzek.


Brunetka uśmiechnęła się , po czym znowu spojrzała na Louisa. Uznaliśmy wszyscy ,że zostawimy ich samych i wrócimy do domu. Była już 7, więc chłopcy zawieźli mnie do domu skąd zabrałam jedynie książki. Później pojechaliśmy do nich. Tam ogarnęłam się trochę , wzięłam prysznic , umyłam włosy i zęby ponownie.  Pomalowałam się delikatnie , a do szkoły pojechałam w tych ciuchach , w których byłam w szpitalu. Na szczęście lekcje były dość luźne. Po powrocie do domu , " padłam na twarz". Tak , w tym momencie sen był moim najlepszym przyjacielem. Około 19:00 się obudziłam. Kurde przespałam mniej więcej 5 godzin. Poszłam pod prysznic , zmyłam makijaż i przebrałam się w piżamę. Odczytałam wiadomości z telefonu , jedna była od Harrego - dziękował mi za pomoc Louisowi i pisał,że mocno mnie kocha. Kolejna była od rodziców ,że będą około 20:00 . Spojrzałam na zegarek , " o to już za chwilę " pomyślałam i postanowiłam przygotować im kolację. Zrobiłam piramidę z kanapek i zaparzyłam herbatę. Chwilę później w domu zjawiła się rodzinka. Wszyscy roześmiani.


- Heeej jesteśmy kochanie - zawołała mama wchodząc - Kurcze chłopcy będziecie szczęśliwi ! Lils zrobiła nam kolację - uśmiechnęła się i cmoknęła mnie w policzek


- Kochana córcia , umieram z głodu - tata zrobił to samo 


- Tęskniłem za Tobą - brat mocno mnie przytulił i również ucałował.


Kiedy się obróciłam wszyscy ze smakiem pałaszowali kolację.Później tata i Dav poszli oglądać mecz , a mama siedziała ze mną w kuchni.


- I jak tam się bawiłaś słońce ? - spojrzała na mnie


- Dużo się działo .


- Czekam. - mama uśmiechnęła się zachęcając mnie do mówienia.


Powiedziałam jej wszystko , o Harrym , Aronie i El , o szpitalu . Mama jedynie przytuliła mnie mocno i zapytała się czy jestem szczęśliwa. Odpowiedź była jasna " TAK" . Uśmiechnęła się , pogłaskała mnie po policzku i powiedziała,że spisałam się na medal pocieszając Lou i ratując jego związek. Po rozmowie z mamą ,udałam się do pokoju. Ogarnęłam się , wykąpałam i położyłam spać. Teraz tak wiele się zmieni, na lepsze oczywiście.


______________________________________________________________________________
 Mam nadzieję,że się podoba. Ja tymczasem spadam do łóżka , z gorączką . Żegnam !
+ Jak tam Wasze oceny na koniec roku ?
++ Komentujcie i rozpowszechniajcie ten blog !
+++ Podawajcie nicki do TT , e-maile i adresy swoich blogów a będziecie informowani o nowych rozdziałach.
++++ Mój tt : @i_loveyouharry

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz